Przewodnik po Poznaniu: na Wildzie mieszkał szatan

przewodnik po poznanskiej wildzie

Mam 3 ulubione dzielnice Poznania: Jeżyce, Łazarz i Wildę.
Może i Łazarz ładniejszy i stoją tam okazalsze kamienice.
Może i Jeżyce słynniejsze i pisze się o nich książki, całe serie książek.
Ale jak jestem na Wildzie, to wydaje mi się, że ma coś, czego inne dzielnice nie mają.

Nie jestem historykiem (tzn. jestem, ale tylko na papierze). Nie jestem nawet lokalsem. Jestem samodzielnym sympatykiem Wildy, który postanowił zrobić coś dla świata i oprowadzić Was trochę po tej dzielnicy.
Wildeckie know-how to jedna z tych rzeczy, które długo odkładałam na później. I jedna z niewielu, kiedy odkładanie na później się opłaciło. Bo inna była Wilda 2 lata temu, inna jest dzisiaj (lipiec 2016), a jeszcze inna będzie za rok.

Dla kogo ten przewodnik?
A wcale, że nie dla każdego – mniej dla turystów (turyści i tak najpierw pójdą na Stary Rynek i do Starego Browaru), a bardziej dla lokalsów.
Uderzyło mnie, że Wilda to terra incognita nawet dla Poznaniaków. Do tej pory nie mogę się pozbierać po tym, jak para znajomych (nota bene blogerów podróżniczych!) powiedziała, że nie byli nigdy w Parku Jana Pawła II. A jak już tam trafili, to byli zdziwieni podwójnie: nie tylko nikt nie chciał im sprzedać kosy/działki, ale tak samo rosła tam trawa, szumiały drzewa, ludzie jeździli na rolkach. Szok i niedowierzanie.

Bo przeciętny Poznaniak na hasło Wilda zareaguje tak samo jak przeciętny Polak na hasło Katowice. Skrzywi się, powie że nic tam nie ma (same fabryki). Ba, teraz na Wildzie to nawet fabryk czynnych za wiele już nie ma w porównaniu z tym co było. Więc co jest?
Secesyjne kamienice. Zachowane domy z muru pruskiego. Jaskinia hazardu Las Vildas (to jest – była; ale pamięć i legenda zostały). Dom, w którym urodził się Roman Wilhelmi. Murale. Podwórka z niespodzianką. Coraz więcej nowej gastronomii. Historia. Zieleń. Zaciszne ulice.

Gdzie stała miejska szubienica? Skąd zaczął się Poznański Czerwiec 1956 roku? Dokąd pójść, żeby zobaczyć największe podwórko w Europie?
Na Wildzie, z Wildy, na Wildę.

spacer po wildzie

spacer po wildzie
spacer po wildzie

Postanowiłam drążyć dalej i zapytać losowo wybranych Poznaniaków, jakie mają skojarzenia jak słyszą Wilda:
Cegielski. Bida. Patologia. Dużo tam się dzieje, niekoniecznie związanego z kulturą.

Idziemy dalej: To nonsens przytaczać Nonsensopedię, ale widzicie pattern, prawda?

Co ci mogą zrobić na Wildzie:
– udusić;
– obrabować;
– zgwałcić;
– zabić, a potem zgwałcić;
– możesz zginąć, bo byłeś świadkiem porachunków gangsterskich;
– możesz dostać w ryj, bo jesteś studentem.

Ergo, w bardzo dużym uproszczeniu: jeśli chodzi o reputację Wilda to taka poznańska warszawska Praga. Łódzkie Bałuty. Krakowskie centrum.

No… nie do końca.

na wildzie mieszka szatan
na wildzie mieszka szatan

NA WILDZIE MIESZKAŁ SZATAN

To jest, zanim wypędziły go matki z wózkami. Ale po kolei, bo najpierw byli chłopi. Zanim Wilda była Wildą, była wsią Wierzbice. Potem folwarkiem. Potem do zrujnowanego przez Szwedów folwarku sprowadzono Bambrów. Po zbudowaniu kolei w II poł. XIX wieku i dzięki rozwojowi przemysłu – robotników. I tak rosły sobie Wildy, Górna i Dolna, jako przedmieście, aż w 1900 stało się, co miało się stać: Poznań wchłonął wtedy już mocno przemysłową Wildę.


PO PIERWSZE: SPACERUJ

Zaraz będę się wymądrzać, gdzie zjeść, co zobaczyć, ale najprostsze rozwiązanie jest najlepsze: na Wildzie najlepiej iść przed siebie. Czytać stare szyldy, zaglądać w każdą klatkę i na każde podwórko. Każdy spacer po Wildzie to dla mnie małe święto. Wildę sobie dawkuję, żeby przyjemności starczyło na dłużej.

Najfajniejsze, że Wilda jest taka różnorodna. Inne kamienice stoją przed Rynkiem Wildeckim, inne za. Inne są okolice Roboczej, inne wzdłuż Dolnej Wildy. Za Hetmańską w ogóle zaczyna się ciężki industrial.
Im więcej tam jeździłam w przygotowaniu przewodnika, tym więcej widziałam rzeczy, które MUSZĄ SIĘ TU ZNALEŹĆ. Już się nastawiłam, że zbieranie zdjęć zajmie kolejne 3 lata, aż dotarło do mnie – hej, ja muszę wcale nie Wam pokazywać palcem wszystkiego. Sami sobie poszukajcie!

Wiem, że niektórzy lubią jak im wytyczyć trasę spacerową, ale naprawdę proponuję być samodzielnym. Żeby nie było, że jestem taka zupełnie do niczego, to polecę chociaż kilka szczególnie urokliwych ulic.
Główne arterie: Wierzbięcice, Górna Wilda i 28 Czerwca 1956 r.,
Różana,
Poplińskich,
Kosińskiego,
Żupańskiego,
Chwiałkowskiego,
Prądzyńskiego,
Sikorskiego.
Powodzenia!

wilda poznań
wilda poznań
wilda poznań
wilda poznań
wilda poznań
wilda poznań






NA WILDZIE MIESZKA STREET ART

Nie powiem, że Wilda jest mekką street artu w mieście. Tak samo jak nie powiem, że Poznań jest w pierwszej 10-tce miast promujących sie przez murale (ale po tym jak przeczytałam książkę Żeby było ładnie. Rozmowy o boomie i kryzysie street artu w Polsce, stwierdzam, że to nie jest wada).
Wprawdzie powstały na Wildzie w 2012 r, murale w ramach festiwalu Outer Spaces, ale nie polecam zwiedzania ich szlakiem, bo ani nie są szczególnie wybitne, ani nie wiem czy nadal istnieją, a wiem jak to boli szukać muralu, którego już nie ma.

Ale polecam inne inicjatywy:
ściana na parkingu przy ul. Różanej – przepiękna praca z 2014 r., powstała w ramach festiwalu Nowa siła kuratorska. Niestety, teren został ogrodzony i za chwilę ściany nie będzie widać. RIP, ale taki żywot sztuki ulicznej, co zrobisz.
murale z poezją. Podoba mi się forma: transparentna, oszczędna. Są, a jakby ich nie było. Ale bardziej są! Tutaj wywiad z twórcami.
Wiersze znajdziecie:
– na Sikorskiego 25: Z. Herbert.
– w Ogrodzie Wilda (Fabryczna 4). Zastanawiałam się, dlaczego na ścianie nie ma podpisu autora. I już wiem, bo przeczytałam wywiad z pomysłodawcami:
Zainspirowaliśmy się (…) tym, co zrobił squat Odzysk. Kiedyś na tablicy zbierali odpowiedzi mieszkańców na różne pytania. Rozważaliśmy też zbieranie SMS-ów. Nasz pomysł ewoluował i w końcu stanęliśmy na pl. Cyryla ze sztalugą. Na niej były pytania „czego się lękasz?”, „dlaczego tu jesteś?” i „co kochasz?”. Zebraliśmy karty z odpowiedziami, z których miałem ułożyć sensowną formę. Sądzę, że efekt widoczny w Ogrodzie Wilda jest niezły.
A także na Łazarzu, Śródce, Garbarach i Jeżycach.
– najnowszy nabytek (listopad 2016): różowy mural w Ogrodzie Wilda. Widoczny jesienią i zimą, według projektu IlustraDory. Latem i wiosną jest ukryty, ale to nie szkodzi – bo wtedy twarze osób, które są na muralu, są obecne jak najbardziej fizycznie w Ogrodzie (Fabryczna 4). Zdjęcie muralu zrobiła Marta Adamska.
Przemysłowa 21 (Sten i Lex), Sikorskiego 25 (GS), Hetmańska 101 (Gola) (te, ktore wiem że jeszcze na 100% istnieją)
– Graffiti to nie moja stylówka, ale jak ktoś bardzo chce, to długi mur przy wiadukcie na Hetmańskiej jest obmalowany dokładnie (mój ulubiony: motyw z poczytaj mi mamo już zamalowano).
– drugi mur stoi wzdłuż ul. Roboczej i jest bardziej… no, muralowy.
Oraz cała masa drobiazgów Noriakiego, fanart kibiców Kolejorza i uliczna poezja na murach (bóg się rodzi / a co mnie to obchodzi).

street art poznań
street art poznań
street art poznań

street art poznań
street art poznań
street art poznań

street art poznań
street art poznań


ZJEDZ COŚ!

Co będziesz głodny chodził? To znaczy, gdybym pisała ten przewodnik 3 lata temu – naprawdę chodziłbyś po Wildzie głodny – zakładając, że nie jesteś smakoszem hot dogów z Żabki. Teraz sytuacja zmienia się na tyle dynamicznie, że nie zdążyłam jeszcze wszędzie wejść, dlatego umawiamy się tak: ja wypisuję miejsca – Wy wypisujecie czy tam jedliście i co polecacie! Ale już dziś Wilda zaspokaja wszystkie podstawowe potrzeby: śniadaniowe, lunchowe, pizzowe, na słodkie, na kawę.

Start – codziennie lunchowe propozycje, wege i niewege. Jedliśmy tylko śniadaniowe jaglanki, ale Start zbiera same dobre opinie, więc ufam, że reszta jest tak samo smaczna.
Górna Wilda 74/63 | pon-czw 10:00-21:00, pt do 22:00, nd do 18:00

Mamma Wilda – jeden z dwóch wildeckich lokali pizza&pasta. Zastrzeżeń co do pizzy nie miałam + lokal nie dość, że jest położony w parku, to jeszcze odrestaurowano (nomen omen) pod niego zrujnowany budynek. I to jak odrestaurowano! No i to logo!
Dolna Wilda 81 | nd-czw 11:00-22:00, pt-sob 11:00 – 23:00

Niezły Meksyk – czy prawdziwie meksykańskie, to się nie wypowiem, bo w Meksyku byłam cały jeden dzień (true story), ale prawdziwie smaczne – to mogę zaświadczyć. Jeden minus: 22 zł za tortillę to odrobinę za drogo. Hint: niezły Meksyk ma też foodtruck, szukajcie na przykład na Śniadaniu na trawie (patrz niżej)
Różana 15 | wt-sob 12:00 – 21:00, nd do 20:00

Pora Dnia – jak ma być subiektywnie, to subiektywnie: najfajniejsza kawiarnia na Wildzie. Lokal, gdzie kawa może kosztować nawet 50 zł – pod warunkiem, że weźmiesz ją razem z rozmową z psychologiem (dopiero niedawno ogarnęłam: pora dnia = poradnia, brawo ja!). Zwykłe kawy i ciasta też są. Dopracowany wystrój (huśtawki!) i możliwość zakupu tego i owego z rękodzieła. I przemili właściciele.
Różana 15 | pon-czw 10:00-21:00, pt-sob do 22:00, nd do 18:00

(Zdjęcie ciasta z Pory Dnia i logo Niezłego Meksyku pochodzą z fanpage’y lokali.)

Mówish Mash – Ich sernik szturmem wdarł się na poznańskie salony (przyznaję, jest sztos). Plus, wreszcie ktoś zrobił (godny) pożytek z chleba od Godnych; w Mówish Mash mówisz Godny – masz kanapki.
św. Czesława 16, | wt-nd od 10:00 (w weekendy od 11:00) do 20:00 (pt-sob do 21:00)

(Zdjęcia i logo pochodzą z fanpage’ów lokali)

mowish mash wilda

Misa Lisa – Nieczynne od stycznia 2017.
Codziennie przygotowują wielki talerz wegańskich rozmaitości + coś słodkiego. Nawet nie poczujecie, że nie jecie miesa. Bardzo tam miło.
Górna Wilda 7 | wt-nd 13:00-19:00

Lokal Wilda – malutki lokal na Chwiałkowskiego. Udowadniają że da się zjeść kanapkę na obiad! Mają też okienko na Madalinie. Sprzedają chyba największe porcje bloku czekoladowego w Polsce. Tylko kawa nie taka (przepraszam, musiałam to napisać).
Chwiałkowskiego 10/10a/1 | pon-sob 10:00-19:00

(Zdjęcia i logo pochodzą z fanpage’ów lokali)

Pracownia GODny – pieką chleby, integrują dzielnicę i chociaż wiem, że musiałabym wziąć dzień urlopu żeby spróbować ich chleba, to tyle mojego co się napatrzę i naczytam na ich profilu na facebooku (polecam). Żal, że nie można tam usiąść na śniadanie!
W ofercie też miody i nabiał.
Wierzbięcice 20/ róg Św. Czesława | pon-pt 07:30 – 17:00 | sob 08:00 – 12:00

Suszone pomidory – przyzwoita pizza & pasta. Byłam raz i dawno temu, ale co tamtędy nie przechodzę, ogródek pełny. Od niedawna także Suszone na wynos!
Św Czesława 13/Poplińskich 12A | wt-sob 12:00 – 22:00 | nd od 14:00

(Zdjęcia i logo pochodzą z fanpage’ów lokali)

Lodziarnia Wroniecka (na Górnej Wildzie) – Opinię o każdej lodziarni w Poznaniu mam jedną: dobre, ale nie tak dobre jak w Kolorowej. Co nie znaczy, że nie macie próbować i porównywać sami. Hint: we Wronieckiej na Górnej Wildzie zawsze jest propozycja vege.
Górna Wilda 82 | pon-nd 11.00-20.00

La Pizzeria – świeżynka, zupełnie nowe miejsce. Jeszcze nie próbowałam, ale trzymam kciuki za sukces!
Górna Wilda 82 | pon-sob 12:00 – 20:00

Śniadanie na trawie (tylko latem) – nie wnikam jak to się stało, że Targu Śniadaniowego już nie ma, a jest Śniadanie na trawie – ale z punktu widzenia konsumenta, tylko kolor obrusów się zmienił. Co weekend do końca lata w Parku Jana Pawła II.

(Zdjęcie i logo pochodzą z fanpage’ów lokali)

Przewodnik po Poznaniu Wilda

Mare nostrum – włoska trattoria na Wildzie? Cuda się zdarzają. Niech Was nazwa nie zmyli, w Mare Nostrum zjecie i owoce morza, i pizzę (podobno niegorszą niż w Suszonych) i własnoręcznie robione makarony (potwierdzone info: pyszny). Nieczynne od stycznia 2017 – na ich miejscu powstaje wegańskie bistro.

gdzie zjeść na Wildzie


MIEJSCA:

Ogród Wilda. I to jest dobra zmiana! Od śmietnika do ogrodu społecznego, w którym sieje się i dzieje się. Zawsze się wzruszam, jak przychodzę na koncert, a tam ramię w ramię: dzieciaki, panowie spod sklepu, starsze panie z sąsiedztwa i hipsterzy z całego miasta przyjeżdżają słuchać muzyki.
Raz przyjechałam zrobić tylko jedno zdjęcie do przewodnika, a skończyłam malując ławki na różowo z koordynatorkami ogrodu. A teraz będę robić tam warsztaty z fotografii ulicznej.
Przy okazji: wielki szacun dla ludzi, którzy poświęcają swój wolny czas dla dobra okolicy. I nawet na urlop wybierają się na Wildę. Doceniajcie i wpadnijcie kiedyś pomóc! Albo chociaż wziąć udział w warsztatach.
Fabryczna 4, otwarte 24/7

ogród wilda
ogród wilda
ogród wilda
ogród wilda

Madalina – to, że zajezdnia tramwajowa prawie przestała pełnić swoją funkcję, to jeszcze nie znaczy, że ma stać odłogiem – w każdy letni weekend odbywają się tu tematyczne zajęcia dla dzieci, jest też plaża, tor skimboardowy, trampoliny (wytrzymują obciążenie do 100 kg!) i szama z Lokalu Wilda (ale można też sobie cos zgrillować na ogólnodostępnym grillu). Głównie dla grupy wiekowej 0-12 lat, chociaż ja mam 27 i mi tam się bardzo podobało. Położyć się na leżaku można w każdym wieku!
Madalińskiego 17. Uwaga: czynne tylko latem i tylko w weekendy.

madalina poznań
madalina poznań

madalina poznań
madalina poznań
madalina poznań

Plaża Miejska Wilda. Najmłodsza, najbardziej kameralna i najdziksza z 4 miejskich plaż. Może nie znajdziecie tu basenu z jacuzzi (na innych tak) i może dojazd nie należy do najłatwiejszych, ale znajdziecie tu ciszę i spokój i bar z napojami. Co kto lubi.
Za to kiedyś tereny nadwarciańskie to było coś: wesołe miasteczko, wielki park i łazienki rzeczne, co tam się nie działo!

plaża miejska poznań
plaża miejska poznań
plaża miejska poznań
plaża miejska poznań

(Zdjęcie u góry pochodzi z książki M. Mrugalskiej-Banaszak Przedwojenna Wilda. Najpiękniejsze fotografie)

Sklep z cytatami. Kto powiedział, że z Poznania musicie przywieźć magnes z koziołkami i rogale marcińskie? Proponuję zaopatrzyć się w kubek (plakat, koszulkę, notes) z cytatem z Gombrowicza (Coelho, Dartha Vadera) ze świetnymi czarno-białymi grafikami Darii Mielcarzewicz. W przystępnych cenach.
Świętego Jerzego 12 | www | facebook

(fot. Sklep z cytatami)

Przewodnik po Poznaniu Wilda

Kościół Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu. Jedno z zaskoczeń spacerowych. Wchodzisz z ulicy żeby zobaczyć co zacz, a tam jednonawowy kościół z pieknymi kasetonami na (płaskim, żadnych kopuł) suficie. Wejdźcie, zobaczcie.

Park Jana Pawła II. Bezdyskusyjnie najlepsze miejsce na rolki w Poznaniu. Latem zjesz tu Śniadanie na trawie (patrz wyżej).


Rynek Wildecki. Jak każdy rynek w Poznaniu, rynek wildecki to instytucja. Must see.

Szpital im. Wiktora Degi. Nie, nie upadłam na głowę, że polecam zwiedzanie szpitala – a to, przepraszam, dużo takich szpitali zbudowanych jako klasztor w stylu neogotyckim, mamy w Polsce?
28 Czerwca 1956 r. 135/137

Neon kina Wilda. Na smutno: można powiedzieć, że to jedyna Biedronka w Polsce, która ma własny neon. Tak jest, w miejscu po kinie Wilda zainstalowała się Biedra. Czujecie symbolikę?
Na wesoło: neon został odrestaurowany z oddolnej inicjatywy (Fundacja SPOT) i otwarty z wielką pompą.
Wierzbięcice 36/38


DZIELNICA ROBOTNICZA

Im dalej na południe od Rynku Wildeckiego, tym kamienice mniej okazałe, a kominy wyższe. Dla fanów przemysłowych klimatów pozycja obowiązkowa.
Pamiętam jak jeździłam na studiach na angielski na HCP (H. Cegielski Poznań S.A.) i z ostatniego piętra była super panorama na cały teren zakładów. Jeśli nie wybrałam się tam z aparatem przez całe studia ani przez ostatni rok, to znaczy, że już tego nie zrobię. Ale Wy możecie!

Ciekawostka: na terenie HCP w zeszłym miesiącu odsłonięto duży mural upamiętniający rocznicę Poznańskiego Czerwca. Orkiestra, prezydent, te sprawy. Co w tym ciekawego? to, że ochrona zabrania podejść bliżej i nawet zdjęcia musiałam robić zza bramy.

ZNTK (Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego). Czytaj: ultimate urbex. Jak ja bym chciała tam wtargnąć! Mam za sobą nieudaną próbę wejścia – najpierw spisała nas policja, a potem zniszczyłam nieodwracalnie kurtkę smarem przy przeciskaniu się przez ogrodzenie. Moja kurtka była z lumpeksu, ale Tomka nie – więc mimo że byłam już po drugiej stronie płotu, to zrezygnowałam. Ale ja tam jeszcze wrócę.

Update! Dokonało się, wtargnęłam (a właściwie wtargnęłyśmy, dziewczyńską grupą). Odrobina cierpliwości i okazuje się, że nawet specjalne akrobacje nie są potrzebne żeby wejść do ZNTK, można to zrobić nawet w lakierkach. Na miejscu znajdziecie dużo różnorodnych fantów, od świętych obrazków po czerwony koronkowy stanik. Must see, póki można.

ZNTK poznań urbex
zntk poznań



Osiedla robotnicze: róg Wspólnej i Hutniczej / kwartał Wspólna – Rolna – Tokarska. Osiedle zbudowane dla robotników kolei. Wisienki na wildeckim torcie, namiastka katowickiego Nikiszowca i największe podwórko w Europie. Koniecznie, ale to koniecznie musicie zobaczyć.

Przewodnik po Poznaniu Wilda






(Zdjęcie u góry pochodzi z książki M. Mrugalskiej-Banaszak Przedwojenna Wilda. Najpiękniejsze fotografie)

WILDA NA FACEBOOKU

czyli strony na fejsie, które musicie znać, jeśli chcecie w ogóle myśleć o byciu na bieżąco:

Wildecka Inicjatywa Lokalna WILdzianie – organizują oprowadzanie po dzielnicy w formie spacerów, sprzątają Wildę, a nawet ostrzegają przed ekshibicjonistą w Parku Jana Pawła II.
Rada Osiedla Wilda. Chcielibyście, że Wasza rada osiedle miała taki fanpage jak Wilda (zakładając, że w ogóle ma fanpage, ha!). Większość to wiadomości sricte dla mieszkańców, ale jeśli chodzi o wydarzenia to warto śledzić ich profil.
Wilda mój fyrtel. Mniej aktywnie, ale też informują o wydarzeniach.
Kulturę na Wildzie monitoruje dla Was też InWilda.
Wilda na glanc – to oni dbają o estetykę i czystość na dzielni!
Wilda w PRL
Wildeckie lato kulturalne

To tyle. Przewodnik będzie na bieżąco aktualizowany, bo Wilda dopiero zaczyna się budzić do życia. Jeśli przekonałam chociaż jedną osobę do zajrzenia na ciemną stronę miasta, to umrę szczęśliwa.

Sugestie co do miejsc, których nie ma, a które Waszym zdaniem powinny się znaleźć w przewodniku przyjmuję tutaj. A na razie – na Wildę marsz!


SUPLEMENT: DĘBIEC

Są takie miejsca w Poznaniu, że gdyby nie oznaczenia ulic, to nie wpadlibyście, że to jeszcze miasto. Są takie osiedla w Poznaniu, gdzie stoją baraki wybudowane przez hitlerowców dla polskich robotników kolei.
Wszystko to kumuluje się w okolicach ul. Opolskiej. Jeśli chce ktoś być turystą we własnym mieście, to zapraszam właśnie tam.

Przewodnik po Poznaniu Wilda
Przewodnik po Poznaniu Wilda

Są wreszcie takie miejsca w Poznaniu, jak drewniane baraki na ul. Jarzębowej (przez baraki wcale nie mam na myśli domów drugiej kategorii, chociaż zostały pomyślane jako domy dla bezdomnych i bezrobotnych w l. 30 XX wieku).
A że wolę sama zagadać jako pierwsza, zanim ktoś mnie zapyta co ja tu robię i po co mi te zdjęcia, to jest mi dane poznać takich ludzi jak pan Andrzej, który dużo mi opowiedział o tym, jak się tu mieszka i dlaczego nie warto się stamtąd wyprowadzać. Było mi bardzo miło, panie Andrzeju, dziękuję!





  • Kto z blogerów nie był w Parku Jana Pawła II? :D

    W Mama Wilda byłam jak Polska grała mecz z Portugalią i się po pierwszym golu szybko ewakuowaliśmy do domu kolegi, który na Wildzie właśnie mieszka. :D Ogólnie spoko, jedzenie megaaaaaaaaaaaa dobre, ale miałam wrażenie, że obsługa trochę nie wie, że żyje. :P

    A w Suszonych Pomidorach było pierwsze spotkanie „blogerów podróżniczych z Poznania”, chyba się jeszcze wtedy nie znałyśmy i mieliśmy w 4 nawet rezerwację, na 19, a przed 21 nas wygonili, mówiąc, że jest już kolejna rezerwacja. Wyszliśmy mega zniesmaczeni, bo tak się chyba nie robi? :p nie wiem czy zmienili nawyki, ale jak nadal tak reglamentują czas, jaki można (jedząc i pijąc!) przesiedzieć w ich knajpie, to ja tam nie chcę chodzić.

    Przejdę się tam, te murale pooglądać. (czyt: wychylę nos z Jeżyc. :D – w Falli byłaś?)

    • niejacy rodzice nieletniego aleksandra t. ;) zreszą juz sie bartek wypowiedzial wyżej ;)

      no to suszone się chyba poprawiły bo bylismy tam wieksza grupa we wtorek, godzne przed zamknięciemi nie tylko przygotwali nam stoły bez problemu to jeszcze nie widzialam żeby komukolwiek z gości (a bylo pelno) sugerowano ze może już pora spać. no i pizza mi naprawdę smakowała.

      nie byłam w falli, mozemy iść jak pożyczysz namiot! :)

  • wow ale obszerny przewodnik, miasto Poznań powinno Ci płacić za taką reklamę! przetłumacz jeszcze na angielski i Buzzfeed b będzie Cię rozchwytywał. Następnym razem jak będziemy w Poznaniu to tam idę. zdjęcie z trzema kotami mnie rozwaliło – jak gang prosto z Secret Life of Pets :)

    • mnie tez te koty wtedy rozwaliły! normalnie strach wejść.
      w pewnym sensie miasto poznań mi płaci, ale faktycznie nie za reklamę ;) widzisz, jak pytasz czy my do Was czy Wy do nas – no to chyba odpowiedź jest jedna: rodzinna sesja zdjęciowa – na Wildzie!

  • Nuszczyńska Natalia

    Dałam serduszko zanim zaczęłam czytać <3 Wilda jest najsuper. Ale oczywiście najwięcej to znam jedzenia… W STARCIE wszystko jest smaczne i ciasta mają przepyszne. Własciciel PoraDnia jest najlepszy,miejsce najmilsze, pozdrawiam Mateusza z tego miejsca i jego gorzka damę ;) Suszone pomidory mają jedną z najlepszych pizz w Poznaniu i na szczęście wyciągnęli kij z D… Tzn. Wyluzowali się w ostatnim czasie, więc np. nie wyganiaja a pytają czy nie potrzeba więcej czasu. A niezły Meksyk ma takie same ceny na śniadaniu, tylko otoczenie w pewien sposób molsze. Tak czy siak – podsunelas mi kolejne miejsca, których nie znam, a wiadomo że spacery gastronomiczne to najlepsze spacery :)

    • natalia! <3
      tak, nie pamiętałam pizzy z suszonych z poprzedniego razu ale teraz smakowała mi naprawdę bardzo. no i nie tylko nas ie wygonili (8 osób, godzine przed zamknięciem!), ale tez przygotowali ładnie stoły. mimo że zbliżala sie godzina to jeszcze dużo ludzi siedziało, raczej nikt ich nie wypraszal.

    • L.

      natalka, masz już bloga?

      • Nuszczyńska Natalia

        Nie, dziękuję.

  • Katarzyna Tarant

    Piękne zdjęcia. Dużo chodzę po Wildzie, ale widzę, że jeszcze muszę wiele nadrobić. Ja tylko na Wildzie pracuję, ale mówię o sobie że jestem z Wildy i nigdy nie czułam tu żadnego zagrożenia. Z lokali polecam jeszcze Mare Nostrum ul. Górna Wilda 89/19 (przy ul. Dolina) kiedyś tam była nieodżałowana „Baza Wilda”.

    • tak, już ktoś mi polecal tez mare nostrum. chetnie bym sie wybrala, tylko czekam na okazję bo to nie mój codzienny pulap cenowy z tego co widzialam. dziękuję :)

  • L.

    my w końcu nie poszłyśmy do startu, prawda?
    ale pamiętam fotele i wanny na ścianach. ta szkoła i to boisko, gdzie sobie weszłyśmy po targu, to już była wilda? (NIE MA TO JAK KONKRET.)
    zdjęcia miód, następnym razem chcę do fabryk i przemysłu.

    • nie poszłyśmy, a pytanie za 100 punktów: czy pamiętasz dlaczego? ;)
      z Toba do fabryk? to znaczy – ja chętnie, ale już Cię widze jak przechodzisz przez dziurę w płocie i robimy włam na teren fabryki (w ktorej byłam we wtorek btw!) – vide sprawa basenu w berlinie ;)

      • L.

        pamiętam. nie przypominaj mi, drgawki wstydu.
        no właśnie wyobraziłam sobie to tak, że ja spaceruję dookoła jak dama, a Ty się przeciskasz. jak w berlinie ;)

  • Szaleństwo. Wyprowadziłam się z Poznania 6 lat temu i miasto jest nie do poznania (nomen omen). Mam na Wildzie przyjaciółkę, więc tam bywam, ale do zaliczenia wszystkich knajp jeszcze mi brakuje.

  • Lena Wanderlust

    Zachęciłaś jedną osobę, a generalnie Poznań jakoś do tej pory nie potrafił zasiać we mnie sympatii – może tym razem się uda :) Poszwendam się tam dziś/jutro, na 100% kawa w Porze Dnia :) Do zobaczenia dziś na warsztatach:)

  • Dzięki za ten wpis :) Mieszkam na Wildzie od 9 lat i znam wszystkie te miejsca :) Pamiętam akcję malowania ławek w Ogrodzie na fuksję! Udostępniam Twój wpis dalej, bo szczerze mówiąc strasznie mnie denerwuje to powtarzanie stereotypów sprzed wielu lat jak to jest tu strasznie i niebezpiecznie, to już dawno nie jest aktualne. A kiedy będziesz prowadzić warsztaty z fotografii ulicznej? Chętnie dołączę.

    • przepraszam że nie odpisalam wczesniej, ale i tak momencie pisania komentarza lista na warsztaty była zamknięta :( wtorek -środa, 19-20.07. tak, ja tam akurat będą na wildzie nigdy w życiu nie pomyślalam że tam jest jakoś „niebezpiecznie”. szukaliśmy kiedyś nawet mieszkania na wildzie, ale się nam nie udało… a mieszkalibyśmy na kosińskiego!

      • Smuteczek wielki z tymi warsztatami ;( może jakaś powtórka będzie? Plisss Pliss

  • Paulina Braniecka

    moja dzielnia!!
    ile sesji tam natrzaskałam! na dachach kamienic…w podwórzach….próby wtargnięcia od Roboczej na tabory też były, a jakże! ;) totalna niespełniona fascynacja :D nawet nogi modelki, na które weszłyśmy do Palmiarni po godzinach nie zrobiły na nikim wrażenia i nie dały przepustki….;)

    widoki kapitalne, ale i ludzie….
    baba z wąsem na rynku od której kupowałam jaja.
    łysy chłopak z zespołem Tourreta pędzący całymi dniami po ulicach dzielni. zawsze walil z rana drzwiami mojej kamienicy!
    sasiedzi zapraszajacy nas na bucha marychy na korytarzu. łyse to, nacpane, ale kultury nie jeden wykrztałciuch mogły się od nich nauczyc!
    moi przyjaciele mieszkajacy na Żupańskiego i ich balkon…mozna z niego podgladac wucety i sypialnie sąsiadów.. :D

    niepowtarzalne.

    moja Czesława też ma klimat…sklep Katarzynka z wypaśną witryną, Sklep miesny – miecho wysuszone, zielone – chyba jakas mafijna pralnia! A kafelki umazane krwią jak z Dextera. Pełen wypas!

    aj Niesmigielska przestane Cie czytac, bo za duzo tesknoty za pzn wzbudzasz.
    pozostaje mi sklejac moj fotoreportaz z Nowej Huty, ktora zblizona klimatem ludzkim do Wildy jest…

    • Ty to powinnaś napisac wildecki przewodni, nie ja! wlasciwie każdy kto tu mieszkał ma 100x więcej rzeczy do opowiedzenia, ja tu tylko gościem bywam.
      oj paulina, paulina, jaka szkoda że Ty juz w poznaniu nie mieszkasz!
      czekam na reportaż z nowej huty, koniecznie. tym bardziej że juz w 2012 roku mi się podobała baaaardzo.bardzo.

      • Paulina Braniecka

        no szkoda :(
        ale za to czasem bywam!
        np. w przyszłym tyg. będę.
        jakby Cie nigdzie nie wywiało to mozęmy jakis spacer uskutecznić! :)

        • w przyszłym tygodniu znaczy kiedy? bo wyjeżdżamy w góry też, ale do środy włącznie jestem :) chociaż domyślam się, że o okolice weekendowe Ci może chodzic.

          • Paulina Braniecka

            urlop mam – macierzynski ;) wiec weekend trwa cały tydzien, w sumie to cały rok!
            bede od 6ego do 12ego! z godzinami moge sie dostosowac

          • to odezwę się na fb w niedzielę, bo jutro też po pracy wyjeżdżam – ok? :)

          • Paulina Braniecka

            ok! :)

  • Mam do Wildy duży sentyment, całe studia tam z radością przemieszkałam :) Nigdy nie rozumiałam tych złych opinii, dla mnie zawsze była super nawet jak nie było tych wszystkich knajp i inicjatyw. Nie wiem w sumie skąd się to wzięło ale chciałam zawsze zamieszkać na ulicy Czajczej. Może przez bliskość Rynku i parku :)

  • Przemieszkałam studencką młodość na Wildzie. Zawsze było fantastycznie. Tam po raz pierwszy zobaczyłam latarnie uliczne na sznurach, tam zawsze czułam się bezpiecznie – nigdy nie zapomnę, jak jeden żul obsztorcował drugiego: „Zostaw, k…, panią studentkę, to jest, k…, przyszłość narodu”. Oddałam teraz serce Łazarzowi, ale Wilda zawsze będzie mieć swój kącik i zawsze będę tu radośnie i nostalgicznie wracać.

    • przyszłość narodu? piękne. teraz często mi ktoś pisze że mieszkal na wildzie i zazdroszczę am jak nie wiem – ja tylko piątkowo, które było dość… nudne, no ;) i teraz też ok, bo na grunwaldzie (ale nie ściśle łazarz)- ale też, tylko ok. łazarz w ogóle jest tak piekny, że dech zapiera, ale nie porywam się na niego, bo nie byłabym w stanie ogarnąć tego ogromu.

  • Och Elu, jeśli to o nas chodzi to możesz się już spokojnie pozbierać!
    Faktem jest, że w parku wcześniej nie byliśmy, ale historia o zdziwieniu zdziwiła mnie bardzo. No chyba, że to nie o nas chodzi, a o zupełnie inną „parę znajomych (nota bene blogerów podróżniczych!)” ;)
    Pozdro!

    • och bartku, nie gniewaj sie, kupie aleksandrowi loda w kolorowej ;) jak nie będzie dawał rady to zjem z nim na spółę. szczerze to myśl, że ktos z poznania tu jeszcze nie był, to naprawdę był taki impuls, ktory mnie przekonał, że warto zrobic taki wildecki przewodnik. więc koniec konców – jestem wam wdzięczna ;)

      • Tylko skąd pomysł, że nie byliśmy na Wildzie? Zostaję trochę obrażony, czekam na lody :D

        • a, o to Ci chodzi ;) źle zrozumiałam. nie, ja nie miałam na myśli że w ogóle nigdy w życiu nie byliście na wildzie. tylko że akurat nie byliście w tym parku chociaż jest taki ładny, tyle się w nim dzieje i jest tak blisko centrum. w sensie że ten park, miejsce – wydawało mi się – dość oczywiste, to była dla Was nowość.
          lody to jak Ci olek pozwoli ;)

  • Ale obszernie i wnikliwie <3 !
    Piękna ta sztuka uliczna.
    Poznańska Wilda po zdjęciach i opisie przypomina mi trochę wrocławski Ołbin. Na pierwszy rzut oka bida, nędza, rabują z nożami, trochę kiczu wplecie się gdzieniegdzie, ale z każdym zakamarkiem i obdrapanym tynkiem wykluwa się jakiś ciekawy street art. No i pycha jedzenie!

    • ja myslalam że to wrocławskie nadodrze to taka „zła dzielnica”. albo może nadodrze jest zbyt mainstreamowe? ;) nigdy o o ołbinie nie slyszałam, dopisuję do wrocławskiej listy (mam taka chyba na każde większe miasto w polsce).

      • nadodrze też się w sumie wpisuje, właściwie to trochę takie przedłużenie nadodrza tylko jeszcze bardziej „dzikie” ;-))
        no i trójkąt też! – ze śmieszniejszych rzeczy, nie wiem jak się nazywa naprawdę ta dzielnica ;-)) zawsze mówiono „trójkąt”

  • „jeśli chodzi o reputację Wilda to taka poznańska warszawska Praga. Łódzkie Bałuty. Krakowskie centrum.” no, i lubelska Lubartowska :D
    a jeśli chodzi o Katowice, to kolega mi mówił, że jak tam po raz pierwszy przyjechał, to na dworcu wszystko wyglądało normalnie, ale jak skręcił w jakąś pierwszą boczną uliczkę, to zobaczył dzieci chodzące bez koszulek i noszące pudełka z węglem… :P

  • poczułam się trochę jak nie-turystka! <3

  • NinaPanda

    zawsze żałuję, że mój laptop tylko 13 inchów ma, bo na przeglądanie twojego bloga przydałby się trzy razy taki!

    • tak! sama mam porównania jak coś robię/oglądam tylko na laptopie, a w domu mam 24 cale (spadek po tym jak tomek postanowił zostać graczem w gry na playstation) i inaczej już nie usiądę niż do biurka. i jest róznica.

  • Beata

    jak ja uwielbiam takie dzielnice! bedziemy w sierpniu przejazdem w Poznaniu i zarezerwowalam nocleg wlasnie na Wildze, na pewno skorzystam z Twojego przewodnika :)

    • pójdźcie też na łazarz koniecznie!
      ps: jedna uwaga – na wildzie. nie na wildze :)

      • Beata

        oka, juz notuje, I lazarza I na wildzie, coby sobie wstydu nie narobic u lokalesow. PS A w ogole to bardzo lubie Twojego bloga, jestem juz od dawna fanka, ale chyba pierwszy raz sie tu odzywam. No to pierwsze koty za ploty.

  • hm hm, jak ciacho to pora dnia chyba najlepsza. albo jeśli jesteście w weekend to śniadanie na trawie w parku jana pawła. albo łazarz- wtedy hygge na kanalowej albo przymiarka na wyspianskiego 15, albo projekt wilson koło parku wilsona :)

    • Beata Stawiarska

      dzieki wielkie!!

  • ojej ale mi miło :) z bloga do bloga i tak odkryłam Twój właśnie teraz, przypadkiem, a tu moja Wilda: spędziłam tu całe dzieciństwo i po latach wróciłam kupując na Wildzie mieszkanie na kredyt – bo gdzie, jak nie tu? ;)
    co prawda mieszkam na obczyźnie, ale zawsze wracam na Wildę z sentymentem, i dzięki Ci za ten przewodnik, bo z racji rzadkich przyjazdów jestem nie na bieżąco z kulinariami i nie tylko… :)
    moje rewiry to okolice Rynku Wildeckiego. Kocham :)

  • Dżoana

    Jak z Poznania, to tylko rogale świętomarcińskie. Reszta to podróbki :D

  • dobrze wiedzieć, bo dla mnie Wilda to Diva i koniec trasy na tym rejonie z Łazarza, terra incognita w pełni się zgadzam