Przewodnik po Poznaniu cz. I: lato

lato w mieście poznań

Po czym poznać, że się osiadło w obcym mieście?
Zapytana, skąd jestem odruchowo odpowiadam, że z Poznania. Czasem jeszcze tłumaczę, że tak w ogóle to urodziłam się w Płocku – ale coraz rzadziej.
Nie wiem ile jeszcze pomieszkamy w Poznaniu, bo coraz śmielej wymyślam alternatywne scenariusze (w wymyślaniu planów na życie jestem bardzo dobra). Może kolejnych 8 lat, a może kolejnych 8 miesięcy.
Dlatego fajnie by było, oprócz podatków, zostawić coś po sobie – na wypadek, gdybyśmy mieli śmiertelny wypadek, albo wyprowadzili się do Nowej Zelandii. Jak na blogera przystało, niech to będzie coś subiektywnego i niematerialnego: internetowy przewodnik po Poznaniu. Non omnis moriar.

W snach zawsze widziałam swój przewodnik Poznaniu ogromny: cały interaktywny, responsywny, z podziałem na dzielnice, podziałem tematycznym, do ściągnięcia jako .mobi, .pdf. i .epub.
Sporo czasu zajęło mi zrozumienie, że jeszcze więcej czasu zajmie mi nauka tworzenia zgrabnych ebooków, więc równie dobrze, mogę zacząć pisać o swoim mieście tu i teraz.

Zaczęło się niewinnie – ot, wypiszę w punktach, co najbardziej lubię robić w Poznaniu. Jestem lokalesem, to moje święte prawo. Pytałam na fejsie i było dużo chętnych. Vox populi, vox dei.
Każdy punkt zaczął wypuszczać macki, żyć własnym życiem i w efekcie zdecydowałam o podziale na dwie części.
Ta jest bardziej napisana pod lato, bo lato w Poznaniu różni się od jesieni (zimy, wiosny), więc dobra wiadomość jest taka, że wszystkie porady można zastosować od zaraz.
Kolejna część będzie bardziej miejska, całoroczna.

Oddaję listę moich ulubionych miejsc latem w Poznaniu, #likealocal. Kolejność tylko trochę przypadkowa – pierwsza lokata jest absolutnie zasłużona, ale ostatnia wcale nie znaczy najgorsza. Bierzcie i udostępniajcie to wszyscy.

    Spis treści

  1. 1. Kontenery
  2. 2. Mamy rzekę
  3. 3. Malta Festival
  4. 4. Prawilne jeziora
  5. 5. Klina klinem zieleni
  6. 6. Stara rzeźnia
  7. 7. Lato na Madalinie
  8. 8. Nocny Targ Towarzyski
  9. 9. Lody z Kolorowej

lato w mieście poznań


KONTENERART (pot. kontenery)

Latem w Poznaniu król jest tylko jeden. I jak ktoś mnie pyta: dokąd pójść latem, od kilku lat odpowiadam niezmiennie: na Kontenery! Kontenery bynajmniej nie socjalne, ale socjalizujące. Jak sami piszą o sobie na facebooku: nadrzeczne miejsce kultury i sztuki.
Czyli refleksja i relaks. Sztuka i szama. Koncerty i kontrowersje.

Były takie lata, kiedy na Kontenery chodziliśmy kilka razy w tygodniu. Teraz czasu i sił mam jakby mniej, a miejsc w Poznaniu, w których przyjemnie posiedzieć latem – jakby więcej. Ale nadal jest to miejski klasyk.

Odznaczenie przyznaję za długoletni staż i całokształt działalności. Bo kontenery to nie jest tylko fajny klimat, leżaki, piwko i darmowa toaleta.
To nawet nie są cykliczne koncerty, stand upy, pracownie artystyczne i wystawy w galerii Cargo (swoją drogą, w jakim innym piwkującym miejscu mogliście oglądać wystawę Macieja Moskwy o uchodźcach?).
Śmiem twierdzić, że gdyby nie Kontenery, to dalej nikt nie pamiętałby, że Poznań leży nad rzeką. Kontenery tworzą ludzie, którym zależy i którym się chce. Uwielbiam to miejsce i regularnie zdarza mi się wzruszyć na otwarcie / zakończenie sezonu. Najpierw, że wreszcie się zaczęło; potem, że już się kończy.

Kontenery + plaża miejska na Chwaliszewie = wspaniałe kombo na lato.

KontenerART | facebook | codziennie od maja do końca września | ul. Ewangelicka

lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań

lato w mieście poznań


Mamy rzekę

Strasznie nie lubię tych oczywistych sloganów (jeśli: Poznaj Poznań, to czy: Gorzów – Najgorzej?), ale co ja poradzę, że warto (spędzać czas) nad Wartą?
Inna wariacja to: rzeka warta Poznania.

Jeszcze 4 lata temu ten punkt nie miałby prawa powstać. W żaden sposób Poznania nie dało się określić jako miasta leżącego nad rzeką, a jak któregoś razu wybrałam się na rower wzdłuż Warty, to czułam się jak szesnastowieczny odkrywca, przede mną byli tylko graficiarze.
W ogóle długo po tym, jak przyjechałam na studia do Poznania (urodziłam się w Płocku, gdzie most nad Wisłą jest długi na kilometr), z Warty robiliśmy sobie żarty (badum-tss!). Że jest tak mała, że ryby tam stoją w korku. Że koło rzeki to ona nawet nie płynęła.
Dopiero od niedawna miasto zaczęło sobie przypominać, że – hej, tam jest potencjał! I z roku na rok nad Wartą dzieje się coraz więcej i więcej, piękniej i piękniej. Konkrety? A proszę bardzo!

Nad Wartą AD 2017 jest:
Elegancka ścieżka rowerowa (Wartostrada), na której pewnego dnia spotkałyśmy z Kingą dzika, sarnę i lisa.
KontenerArt (patrz punkt pierwszy).
Kino plenerowe.
1 tramwaj wodny, kursujący od plaży do plaży, od piątku do niedzieli, 5 zł za odcinek.
1 przystań
1 wypożyczalnia sprzętu wodnego
Stoły i ławki do grillowania (dużo).
4 plaże miejskie
setki ludzi.
A w planach jest odbudowa starych Łazienek Rzecznych. Ale czad! A w najbliższy piątek, 23 czerwca – wielka Parada Sobótkowa!

Przy czym to nie jest na zasadzie: macie piasek i się bawcie. Raczej: macie piasek, hamaki, leżaki, basen z jacuzzi (i ratownikiem) i bogaty program wydarzeń – i się bawcie. To na plaży miejskiej w 2015 roku nauczyłam się grać w bule.

Plaża Miejska na Szelągu Park Szelągowski, ul. Ugory, Winogrady
Plaża Miejska Chwaliszewo w tym roku na dolnej terasie Warty, na wysokości Kontenerów
Plaża Rataje okolice mostu Królowej Jadwigi, os. Piastowskie, Rataje
Plaża Miejska Wilda przy ul. Piastowskiej, na wysokości Łazienek Rzecznych

codzienie | od 1 czerwca do 31 sierpnia


lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań

Jeszcze kilka lat temu nad Wartą siedzieli tylko wędkarze, więc jak teraz stanę sobie na Moście Rocha z widokiem na katedrę i setkami ludzi spędzającymi czas nad rzeką – to się wzruszam. A jeśli stanę tam o zachodzie słońca, to łezka murowana.

Nie jesteśmy też i nie będziemy drugim Wrocławiem – ale trochę byliśmy. Jeden meander Warty, który podchodził pod samo stare miasto został zasypany w latach 60-tych.
Dzisiaj miasto gospodaruje teren starego koryta jak może, więc jak następnym razem będziecie przechodzili przez park na Chwaliszewie, to po prostu uświadomcie sobie, że chodzicie po zasypanym korycie rzeki. Mindblown, nie?

lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań

Poznań to nie Warszawa, więc nie ma u nas podziału na lepsze i gorsze, lewobrzeżne i prawobrzeżne miasto – niemniej twarde fakty są takie, że brzeg zachodni Warty jest lepiej zagospodarowany. O honor brzegu wschodniego metodą leżaków na piasku, z wykorzystaniem lampek i piwa (a niektórzy też burgerów) walczą:
Brzeg Wschodni
Barbarka ze Spokojem
Burger Kont
Co sezon, to zmiana, więc będę informować na bieżąco, zwłaszcza że w planach jest kładka na wysokości Kontenerów i kolejna, z Rataj na Wildę. Najchętniej wsiadłabym w wehikuł czasu nastawiony na Poznań, 2020 rok. Będzie się działo.

lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań

lato w mieście poznań


Malta Festival

Każde dziecko wie, że jak w Bieszczady to jesienią, do Konina nigdy w ogóle, a do Poznania jak jest Festiwal Malta. Przynajmniej moje dziecko będzie wiedziało.

Zanim machniecie ręką i powiecie: teatr? to nie dla mnie, to przeczytajcie:
Malta Festival to dziesiątki wydarzeń towarzyszących, w większości bezpłatnych, a zawsze zaskakujących i konfrontujących. Puszczanie papierowych samolotów z przesłaniem na główny plac miasta? Oprowadzanie po mieście przez niewidomych przewodników? Koncert przestrzennych dźwięków w garażu podziemnym? Been there, done that.

Mój ulubiony cykl to korona Poznania, czyli zdobywanie poznańskich szczytów z przewodnikiem.

Malta to specjalny czas, kiedy pusty plac w centrum Poznania zamienia się w festiwalową strefę okupacyjną – PLAC WOLNO.
Pozwólcie że objaśnię tajniki tej gry słów: wolno w sensie slow i w sensie, że nikt nie zabrania. A normalnie plac nazywa się Wolności, badum-tss!

Jako ciekawostkę dodam, że kuratorami tegorocznej Malty są ten Oliver Frljić i Goran Injac. Każdą edycję sponsoruje idiom. W tym roku: Platforma Bałkany.
Zazwyczaj dostajemy też dofinansowanie z ministerstwa kultury, ale jak w tym roku minister się zorientował, że kuratorem jest reżyser Klątwy, to zakręcił kurek. Inne słowo to: szantaż.
Nie ma tego złego, dzieki Glińskiemu, każdy z nas ma szansę zostać ministrem kultury co w normalnym kraju by się nie zdarzyło – zapraszam do zbiórki crowdfundingowej!

To, co napiszę, zabrzmi górnolotnie. Możecie się śmiać, mam to w pompie. Ale po każdym Malta festiwalu jestem odrobinę lepszym człowiekiem.

I wiecie, co jest najlepsze? Że Malta właśnie się zaczęła i potrwa do końca tygodnia. Nie ma za co!

Malta Festival Poznań 2017 | 16-25 czerwca | program festiwalowy znajdziecie tutaj.

lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań

_
lato w mieście poznań


PRAWILNE JEZIORA

Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale to chyba nie jest taka zwyczajna rzecz, że mamy w granicach miasta 3 duże jeziora. Nie stawy w parku. Nie oczka wodne z kożuchem rzęsy, gdzie karmi się kaczki. Jeziora: takie z plażą, pomostami, goframi i lodami (a niektóre nawet z festiwalem jazzowym i plenerową wystawą sztuki).
Jeziora naturalne (dlatego nie liczę Malty), położone w lesie.
Jeziora, po których można pływać rowerami wodnymi.
Jeziora, do których można dojechać rowerami miejskimi.
Oto one: Kierskie, Strzeszyńskie, Rusałka. Każde ma swój charakter i znaki szczególne. Każde nadaje się na zachód słońca.
W kolejności: od najbardziej do najmniej miejskiego.

Rusałka
Najmniejsze (co nie znaczy, że małe) i najbardziej dostępne – wystarczy: dojechać tramwajem na pętle Ogrody / przyjechać rowerem (15-20 minut od centrum), zrobić sobie 45 minutowy spacer – można połączyć ze zwiedzaniem Jeżyc (zalecane).
Jest pomost, jest plaża (1 oficjalna i kilka dzikich kąpielisk), jest gastronomia, są kaczki i rowery wodne. I tylko kocyk trzeba zabrać swój.

Dookoła Rusałki biegnie ścieżka pieszo-rowerowa. Wypróbowana. Bardzo przyjemne 3,5 km – polecam, Adamska.

Pomiędzy plażowaniem a porannym joggingiem może nie wypada wspominać o tragicznej historii jeziora, ale jak nie teraz, to nigdy. Biegając, warto pomyśleć, że Rusałkę dla zamożnych Niemców z Sołacza “budowali” Żydzi z obozów pracy; nad jeziorem znajdują się też miejsca kaźni więźniów z Fortu VII.

lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań
lato w mieście poznań

Strzeszyńskie
Nie urodziłam się w Poznaniu, więc obce mi są rodzinne letnie wyprawy na Strzeszynek, ale ze wszystkich 3 jezior, Strzeszyńskie jest najbardziej na wypasie. Spełnia najwięcej potrzeb, całą piramidę Masłowa: od czysto bytowych (higiena, wypoczynek) po samorealizację (uczestnictwo w kulturze: muzyka, rzeźba). O miejscach na ognisko, czy boiskach do kosza i siatkówki nie wspominam, bo to oczywistość.

Mniej oczywiste, że nad Strzeszynkiem możecie obejrzeć plenerowe instalacje w ramach Visual Park. Podobny park rzeźby widziałam w Queens, NY. Cudze chwaliłam, a swoje mam 10 km od domu.

Znacie Leszka Możdżera? To może znacie też Enter Enea Music Festival. Nie dość, że jazzowy, to jeszcze nad jeziorem, how cool is that?

przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu

Kierskie
Największe i najbardziej prawilne z wymienionych. Nad Kierskim znajdziecie całą infrastrukturę: ośrodki wypoczynkowe, domki letniskowe, szkółki żeglarskie, marinę.
Strzeżone kąpielisko? Jest, w Krzyżownikach. Dzikie plaże? Są. Nie słuchajcie Ireny Santor.

Żeby dotrzeć nad Kierskie trzeba się już bardziej postarać, a jadąc rowerem i mijając panów na przystanku PKSu będziesz się zastanawiał: to jeszcze miasto czy już wieś? I słusznie, bo jezioro Kierskie dzielimy z ościennymi gminami.

I teraz najlepsze! Wszystkie 3 jeziora są połączone trasą rowerową. Taka pętelka ma 20 km, i jest absolutnym must do w ciepłe, letnie wieczory. Nie wszędzie droga jest utwardzona, warto zabrać zestaw do łatania opon, czasem zakopiemy się w piach i będzie nam się chciało płakać – ale droga jest absolutnie piękna.

przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu


BONUS POINTS: Jezioro Niepruszewskie

Pewnie nie wiedzieliście, ale Wielkopolska to takie trochę małe Mazury; jezior w okolicy Poznania jest więcej niż by mi się chciało policzyć. Moglibyście w każdy dzień wakacji jechać nad jedno i może byście zdążyli. Dla ułatwienia zadania, wybrałam swoje ulubione: jezioro Niepruszewskie.
Od strony plaży w Niepruszewie nadaje się na wschód słonca. Od strony plaży w Zborowie – na zachód.
Dla mnie Zborowo > Niepruszewo ze względu na przeskalowane surrealistyczne owoce poustawiane przy plaży. Brzmi dziwnie? A wygląda jeszcze dziwniej. Lubię to!

przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu

przewodnik po poznaniu


Kliny zieleni

Mówi się, że najlepiej wybić klin klinem. Więc, wariacja poznańska tego powiedzenia brzmi: klin zieleni klinem zieleni. Poważnie, da się przejść z zachodu na wschód i z północy na południe miasta praktycznie nie wychodząc z parku – chyba, żeby wejść do lasu.
W sumie nie zdawałam sobie sprawy, jak zielony jest Poznań do momentu, w którym postanowiłam że osobny punkt w przewodniku należy się parkom. Ale chwileczkę, co z lasami? Co z meteorytami na Morasku? A Szachty, to pies? A potem poczytałam o międzywojennej koncepcji poznańskich klinów zieleni i zobaczyłam je na mapie. Ale jazda.

a) Parki.
Poznańskie parki to sztos i każdy ma jakiś znak szczególny.
Sołacki, najbardziej romantyczny, przedłużony przez park Wodziczki.
Jana Pawła II na Wildzie – najlepszy na rolki.
Park Szelągowski – wzdłuż Warty.
Cytadela – ogromna!
Park Wilsona z Palmiarnią – elegancki, zaprojektowany w stylu angielskim.
Park Kasprowicza – byłby całkiem zwykły, gdyby nie kosmiczny budynek poznańskiej Areny.
Park pod Starym Browarem – czytaj dalej.

Park pod Starym Browarem.
Tak, mam tę świadomość, że wszystkie imprezy odbywające się pod szyldem Lato w mieście i wszystkie zdjęcia na leżakach wrzucone na insta mają przyciągnąć ludzi na shopping w Starym Browarze. Czy mi to przeszkadza?
Zupełnie nie. Za to do końca życia będę pamiętać, jak oglądaliśmy Dirty Dancing na kinie plenerowym i ludzie tak klaskali na finałowym tańcu Baby i Johnny’ego, że się popłakałam.
Park jest naprawdę sympatyczny, wydarzeń dużo, leżaków jeszcze więcej. No strings attached.

Lato w mieście by Stary Browar | codziennie przez całe lato | ul. Półwiejska 42
Kino na Dziedzińcu Sztuki w środy o 21:30 | Dance fitness w środy o 18:00 | Joga w parku w czwartki o 18:00

przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu


b) Lasy i inne

Lasy to jest temat rzeka. Generalnie jeśli nie mieszkasz w samym centrum miasta, to do najbliższego lasku masz pewnie 15 minut piechotą, wiem po sobie.
Jako że lasy z natury są do siebie podobne, to wybrałam dwa konkretne miejsca – z czego jedno unikatowe na skalę kraju. I zastrzegam: dosyć ciężko do nich dojechać inaczej niż autem, ale czego się nie robi, żeby zobaczyć krater po meteorycie?

Rezerwat przyrody Meteoryt Morasko – to nie jest nazwa własna ani symboliczna – na Morasku naprawdę spadł 5 tysięcy lat temu meteoryt i zostawił na pamiątkę kilka kraterów. Może i nie są one jakieś okazałe i normalnie nie zwrócilibyście na nie uwagi, ale sam fakt, że tu w Poznaniu mamy takie miejsce (a w Warszawie nie-e!) robi wrażenie.

Szachty – chociaż trudno uwierzyć, Szachty to jeszcze Poznań, ale sceneria w zależności od aury: może być sielankowa albo jak z thrilleru. Stare domy, stawy (pozostałości po cegielniach) i cisza. Miejsce otrzymuje odznakę: doskonałe na spacer, zwłaszcza że w ramach budżetu obywatelskiego przygotowano piesze i rowerowy trasy i ustawiono ławeczki.

przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
_

przewodnik po poznaniu


Stara rzeźnia

Stara rzeźnia jest i nie jest tym, czym się wydaje.

Po pierwsze, to faktycznie stara rzeźnia.
Po drugie to kozacki pchli targ, który odbywa się co weekend na świeżym powietrzu.
Na pchlim targu jak to na pchlim targu: mydło i powidło. Chemia z Niemiec i rowery z Holandii. Kiełbasa z grilla i truskawki z pola. Sacrum i profanum. Połowa Poznaniaków jeździ na rowerze ze starej rzeźni (w tym ja, ale zawsze bałam się iść go oznakować).
Na co dzień budynki rzeźni są pozamykane, chyba że traficie na jakiś specjalny event – jak np. świąteczny targ rękodzieła. Zderzenie obdrapanych ścian i świątecznych dekoracji – niezły mindfuck murowany.

Podobno w każdą drugą sobotę odbywa się tam giełda staroci, ale nie biorę odpowiedzialności za tę informację, bo na rzeźni bywam tylko w niedziele.

przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
_
przewodnik po poznaniu


Lato na Madalinie

Jestem fanem recyklingu miejsc – im bardziej industrialne przeznaczenie obiektu, im dziwniejsze zastosowanie obecnie, tym lepiej.
Stara rzeźnia jako targ staroci już była, stara hala kolejowa jako hipsterski targ zaraz będzie, a stara zajezdnia tramwajowa jako miejsce rekreacji i odpoczynku dla rodzin?

Jeśli do tej pory baliście się Wildy (że niby takie poznańskie Bałuty) i za nic nie chcielibyście tam mieszkać, nie mówiąc o wysłaniu na Wildę dziecka, to polecam w weekend zajrzeć do zajezdni na Madalińskiego – dobrze zrobi na uprzedzenia.
W tym roku na Madalinie obejrzycie przedwojenne filmy i nauczycie się podstaw chińskiego i tradycyjnie już, poślizgacie się na skimboardzie. Bezpłatnie. I wasze dzieci też.
Faktem jest, że oferta lata na Madalinie skierowana jest głównie dla dzieci, aczkolwiek wyznaję zasadę, że nie ma nieodpowiedniego wieku, żeby wyciągnąć się na leżaczku. A trampoliny wytrzymują obciążenie do 100 kilogramów.

Lato na Madalinie | facebook | ul. Madalińskiego 17 | każda letnia sobota i niedziela

W okolicy warto też zajrzeć do Ogrodu Wilda – jest duża szansa, że i tam traficie na ciekawe warsztaty i/lub koncert!

przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu
_
przewodnik po poznaniu


Nocny Targ Towarzyski

Niby nie powinno się jeść na 3 godziny przed snem, ale zawsze można po prostu nie iść spać.
Mamy nowe miejsce w Poznaniu! W kwietniu 2017 wystartował Nocny Targ Towarzyski.

Jedni mają alergię na takie miejsca, ale ja je uwielbiam.
Jedzenie i muzyka – ✓
Na terenach należących do PKP – ✓
Jest barber i tatuażysta (a może byli tylko na otwarciu?), są kolorowe światełka. Jak to mówią młodzi, jest klimat.
W piątki i w soboty jemy i tańczymy. W niedzielę już tylko jemy i chillujemy (dzieci też!). To wiem na pewno, ale w tygodniu zdarzają się też koncerty, pokazy filmów i stand upy, więc warto po prostu śledzić starego, dobrego facebooka.

Przyznaję, że widzę pewne podobieństwa do Nocnego Marketu, który wystartował w zeszłym roku w Warszawie – ale to nie znaczy, że w Poznaniu nie możemy mieć swojego odpowiednika modnej miejscówki. A zresztą, nasza jest naszejsza bo odbywa się w prawdziwej hali, do której wjeżdżają prawdziwe pociągi, sama widziałam.

Jedyny mankament to brak miejsca (w hali i na zewnątrz jest dosyć wąsko), ale wystarczyło, żebym w któryś piątek zobaczyła disco kulę podwieszoną u sufitu – i moje serce zostało zdobyte.

ul. Kolejowa 23 | facebook | otwarte w każdy weekend do końca lata

przewodnik po poznaniu
przewodnik po poznaniu




_


Lody z Kolorowej

Ultrasi Kolorowej do boju!

Wiadomo, że każdego racja jest najswojsza – ale co jeśli moja naprawdę jest najmojsza? Lody z Kolorowej są najlepsze i basta (snickers i mascarpone z czarną porzeczką 4 life!), a ta zakręcająca za róg ulicy kolejka nie stoi bez powodu. Sama dzisiaj w niej czekałam.
Wiemy, że jest hype na lody naturalne i lodziarni tradycyjnych jest na mieście więcej niż żabek, ale ile razy się skusimy żeby zjeść loda gdzieś indziej, zawsze mówimy sobie:

Dobre. Ale nie tak dobre jak z Kolorowej.

Jedna porcja (6 zł; można mieszać smaki) wystarczy przeciętnej osobie, dwie to ryzykanctwo, a trzy to już szaleństwo.

Lodziarnia Kolorowa | ul. 27 Grudnia 21 | nie mają fejsa! | codziennie od 12:00 do 21:00

Koniec części pierwszej. To be continued, oby za mniej niż 8 lat.

lodziarnia kolorowa
kolorowa poznań
lodziarnia kolorowa