niesmigielska.com | blog, fotografia, podróże, suchary

Słabe żarty, mocne zdjęcia. Blog fotograficzny z podróżniczym zacięciem.

GIRONA > BERGAMO
Hiszpania, Włochy

GIRONA > BERGAMO

jaka girona, jakie bergamo? wygląda to jak ściema, ale jakoś do tego maroka trzeba było dolecieć, a ryanair ma to do siebie, że trzeba kombinować i się przesiadać. czasem trwa to cały dzień, a czasem cały dzień i całą noc. sorry, że rzucam takie ochłapy, ale pomyślcie: idziecie na obiad do restauracji i dają wam takie czekadełka do pogryzania przed daniem głównym. dostajecie wprawdzie garstkę nachos albo suche bagietki do umoczenia w oleju, ale człowiekowi od razu robi się milej na sercu.
tym postem kupuję sobie trochę czasu na ogarnięcie facebooka, posprzątanie w mieszkaniu i wyskubanie brwi, żeby móc w spokoju zasiąść do relacji z maroka. obiecuję zero lukru, 100% mięsa (mięsa, mięsa, mięsa) i bezdomnych kotów. przy okazji przepraszam tych, którym wciskałam kit, że „a po maroku jedziemy jeszcze na 1 dzień do barcelony”, ale dopiero na chwilę przed wyjściem z domu dowiedziałam się, że: nie do barcelony, a do girony i że to nie 10 a 100 km w linii prostej. tomek od razu mi zapowiedział, że NIGDZIE NIE JEDZIEMY. trochę pogrymasiłam, ale mi przeszło.

nawet jeśli zdjęcia nie porywają (bo mnie widoczki nie porywają), to komentarz odautorski jak zwykle pierwsza klasa.

do sedna: bergamo wygląda tak jak po lewej, girona wygląda tak jak po prawej. oba miasta do zrobienia w jeden dzień, do żadnego już nie mam potrzeby wracać.

BERGAMO:

każde miasto ma jakiś feature. środkiem girony płynie rzeka, a na stare miasto w bergamo można wjechać kolejką funicolare. jak dla mnie przede wszystkim oszczędza czas potrzebny do wejścia na alta citta, ale że jej koszt zawiera się w bilecie z lotniska do centrum, zgodnie z zasadą: „zapłacone – wpierdolone” – nie mogliśmy się nie przejechać.

niby dużo narzekam, ale w takim otoczeniu to ja moge jeść suchą bułkę z serkiem topionym w każdą sobotę. i nawet chodzić z psem na spacery.

bergamo

i tyle. nawet jak nie idzie mi robienie zdjęć, to zawsze sobie mówię „coś się wyskrobie”. z bergamo nic więcej sie wyskrobać nie dało. tak ładne, śliczne, malownicze, że aż nudne. zero brudu do fotografowania. to zapraszam do girony.

GIRONA:
zamiast spędzić noc na twardej ławie na lotnisku, poszliśmy grzecznie do jednego z dwóch hosteli w gironie. starość nie radość, w końcu tomasz skończył już 25 lat! niemniej, było tanio, było czysto, kawałek dachu nad głową i wifi takie, że nawet mój telefon łapał. i przede wszystkm był taras – każdy płaski kawałek dachu powinien zostać natychmiast zamieniony na taras.

jak się wrzuci w google ‚girona’, to wyskoczą wam kolorowe kamieniczki nad rzeczką. w sumie nie musieliśmy nawet wychodzić z hostelu, żeby je zobaczyć. ale wyszliśmy i nawet się przeszliśmy.

girona zdecydowanie wygrała jednym: karnawałem. wchodzimy sobie na halę targową, a tam ryby sprzedaje batman. od razu łapię za aparat, lecz cóż to? stoisko dalej szynkę kroi spiderman.
czym są kolorowe kamieniczki nad rzeczką wobec faktu, że sprzedawcy na rynku akurat tego dnia byli poprzebierani za postacie z komiksów? no właśnie.
batmanów (i jokerów) było najwięcej, ale doliczyliśmy sie też jednego songo z dragon balla i doctora slumpa (rtl 7 [*]).

mają też murale-widma (z zaznaczonych na mapce siedmiu znaleźliśmy 3).

i betonowy park – to jest, to chyba platany, ale widział ktoś kiedyś takie wysokie platany? nie wiem na jakich odżywkach pędzone.



marokańsko (wczorajszy chlebek i pomidory z targu w marrakeszu)-kataloński (sardynki w oliwie i chorizo z przeceny) fusion z elementami cuisine française (półka z shared food w lodówce w hostelu). jedzone na tarasie. chwilę potem wylałam kawę na stolik (2 razy) i miły nastrój się skończył.
wiem, wiem. epatowanie ‚biedą’ jest tak samo słabe jak ostentacyjne ‚na bogato’, ale faktem jest, że o ile rupie czy dirhamy wydaje się z lżejszym sercem, to każde euro oglądam dwa razy zanim je wypuszczę z rączek.

a propos na bogato – w gironie mieli nie jedną, ale dwie katedry. mury miejskie też mieli lepsze. rzymskie czy tam karolińskie – w każdym razie dobrze zachowane i z widokiem na miasto i góry. na miasto w górach.
wszędzie wiszą flagi katalońskie. dobry moment żeby poczytać coś w internetach o świecie. nie wiedziałam, że real madryt i fc barcelona to jak legia warszawa vs cała polska (a nawet bardziej).

tak wygląda relacja i zdjęcia jak mi się nie chce. a teraz szykujcie żołądki, za kilka dni zacznę prawdziwe oprowadzanie.

Written by Nieśmigielska - 03/03/2014
  • m.

    niezle ci wychodzi nawet jak cie sie nie chce.

    jak bylam z rodzicami w Katalonii dziecieciem bedac jeszcze (wycieczka autokarowa, nigdy wiecej w zyciu, wstyd mi sie przyznac ze bylam na takiej kiedys) to wybralismy z tata i rodzenstwem aquapark zamiast Girony. mama sama pojechala na wycieczke fakultatywna czy jak to sie nazywa. moze dobrze wybralismy. mimo wszystko bym nie pogradzila Bergamo i Girona teraz. czekam na Maroko!

  • zacieram rączki na odautorskie komentarze o Maroko :]

  • A ja lubię Bergamo. To śliczne i malownicze, że aż nudne i to „nieśmigielskie” też :)

  • Eee tam epatowanie biedą. Hardcorowo jest kiedy na plaży na Lazurowym Wybrzeżu wśród zapachów z lokalnych knajpek otwierasz paprykarz szczeciński, tak wyglądała nasza pierwsza studencka podróż za granicę kiedy fundusz był ograniczony co do grosza;]
    Fajne zdjęcia. Bergamo rzeczywiście tak akurat na jeden dzień jest. Ale zupełnie inaczej wygląda w przedwiosennej aurze, bez liści i chmury turystów. Fajne zdjęcia;]

  • Basia || Podróże Hani

    ale starocia odkopałam ;) a pamiętasz gdzie spaliście w tej Gironie? ja kiedyś byłam i nawet mi się podobało, teraz przylatujemy o 23 i nie chce mi się od razu tłuc do Barcelony

    • jeśli jeszcze nie jest za późno to spalismy w equity hostelu, samo centrum, Plaça de Catalunya 23 :)

      • Basia || Podróże Hani

        Nie! Ja dopiero w listopadzie lecę, dzięki! Swoją drogą, kiedyś „przelotem” byłam w Gironie i mnie się miasteczko bardzo podobało. Tym razem kilka godzin tez tam będziemy i potem myk do Barcelony :)