DAJ PAN WIZĘ

Jak każdemu człowiekowi na świecie, tak i nam zamarzyło się zobaczyć szczury w nowojorskim metrze i pobiegać w Central Parku. Pierwszy krok mamy za sobą, wystarczyło tylko:
– wypełnić formularz, w którym pytają cię wprost: czy jesteś członkiem organizacji terrorystycznej i czy handlujesz ludźmi (to nie urban legend, serio są takie pytania)
– wypuścić okrągły przelew. Boli, ale zawsze można się pocieszać, że to tylko wirtualne cyferki zmieniają wirtualne miejsce pobytu
– wziąć jeden dzień urlopu i pojechać do Warszawy (wiwat 3 maj, który przypada w sobotę i można go sobie odebrać)
– postać 90 minut w różnego rodzaju kolejkach (do wejścia, do wewnętrznego wejścia, do rejestracji, do okienka)
– przez 2 minuty odpowiadać na pytania, na które już raz odpowiedziałeś w formularzu.
I już! Jesteś szczęśliwym posiadaczem wizy nieimigracyjnej B1 i masz prawo dostać się do punktu granicznego na lotnisku, w porcie morskim bądź na granicy lądowej i ubiegać się o zezwolenie na wjazd do USA, skąd z kolei urzędnicy mają prawo cię zawrócić.

Jesteśmy już tak starzy, że jeśli nie zdążymy w porę zaklepać polskiego busa, to bardziej opłaca nam się jechać samochodem niż pociągiem. A skoro i tak musieliśmy obrócić te 700 kilometrów, czemu nie pobujać się w warszawskich miejscówkach i nie pospotykać naszych ludzi w stolicy?

Na pierwszy ogień poszła Luiza. Luiza jest tak dobra w literki, jak słaba w pozowaniu do zdjęć ja najlepsza w makao. Proszę zaglądać na przekwitanie.blogspot.com regularnie, a najlepiej dodać do newsfeeda, bo Lu jeszcze nie dorobiła sie fanpage’a, za czym mocno lobbuję – i czuję, że jestem już blisko. Luiza, ten link czeka na twojego facebooka.

Normalnie zawsze sobie dosrywamy i żadna się nie obraża, ale tym razem Luiza napisała o mnie takie miłe rzeczy, że nie wiem gdzie oczy podziać. Tym samym zamknęła mi drogę do dalszych złośliwości, a to sprytne!
Razem tworzymy duet Żela&Żuliza i nie ma takiego tematu, którego nie poruszymy w miejscu publicznym.

Luiza nie tylko zna ludzi, ale wie też, gdzie dobrze dają jeść w Warszawie. Z ręka na sercu i bez krzyżowania palców mogę polecić Bułkę przez bibułkę. Na pewno dobrze się też siedzi w Mito, gdzie zostało zrobione zdjęcie po lewej (tak, zrobiłyśmy zdjęcie i wyszłyśmy), ale ciasta wygrały w Ministerstwie Kawy, gdzie Luiza pół godziny oznaczała nas na facebooku.

bułkę przez bibułkę warszawa
ministerstwo kawy
ministerstwo kawy

Ja w tym czasie wzięłam sie za robienie zdjęć. Luiza po prostu wyglądała jakby wyglądała przez okno, zwykła rzecz. Ja w tym czasie stałam w krzakach naprzeciwko, parzyłam nogi o pokrzywy, krzyczałam WEŹ TOM TORBE BO ZASŁANIA chociaż Luiza nie mogła mnie słyszeć bo była za szybą. Doskonale za to słyszeli mnie wszyscy dookoła.

ministerstwo kawy warszawa

Nie umiem robić ludzi, tak jak nie umiem pisać lewą ręką. Takie portrety zrobiłoby dziecko w pierwszej klasie, ale dajcie mi na luz – wprawiam się tylko na Luizie (czyli raz na kilkanaście miesięcy), to może trochę potrwać zanim dojdę do pierwszej ligi.
Poza tym uważam że to niesprawiedliwe, że ktoś ma i takie oczy, i takie usta, i takie włosy.




Tam gdzie Cud nad Wisłą, tam ustawiliśmy się z naszym człowiekiem w stolicy (od niedawna też blogerem) – Adrianem. I z człowiekiem Adriana – Iloną. Z Adrianem przeżyliśmy dwa beztroskie lata w mieszkaniu na Piątkowie (i jeden wypadek samochodowy). I tylko Adrian mógł wpaść na połączenie naleśnika, parówki i sosu myśliwskiego, co do dzisiaj mi sie odbija. Granie w kalambury na Kurniku i wymyślanie challenge’ów dla naszego kota, który dzięki temu umie teraz wskoczyć na wysokość 1,8 m z ziemi – to se ne vrati!

cud nad wisłą warszawa
cud nad wisłą warszawa

To co, zaczynamy trenować, żeby nie dostać zadyszki na rannym joggingu w Central Parku, bo będzie siara. Elo Nowy Jork!

  • lu

    wzruszyłam się. na starość robię się cieniasem :/

    mieszkanie na piątkowie, och tak. czy to tam wypływał z Ciebie robak?

    hihi. ♡

    • Nieśmigielska

      jaki robak, nie wiem o czym mówisz. ludzie, ja nie wiem o czym ona mówi!

  • Chciałabym tak nie umieć robić ludzi ;-). Piękna kobieta, piękne zdjęcia – cieplejsze niż zazwyczaj, kobiece, takie czułe. Nieśmigielska dojrzewa ;-).

  • zu.

    Nie narzekaj na wizy amerykańskie. Rosyjskie – to jest odlot.

  • O ja! Do Ameryki Was niesie!Fajnie;]
    A co do portretów to mojemu laickiemu oku bardzo się podobają;]