CO U CIEBIE (W MAJU)?

To już miesiąc minął? Znowu trzeba czytać że kot mi nasikał na poduszkę, albo że kwitną drzewa, a ja tak lubię jak kwitną drzewa? Dopóki nie znajdę głowy konia pod kołdrą jako ostrzeżenie, będę pisała co u mnie. Mam swoje powody:
Żeby – wiedząc że za miesiąc się z tego wyspowiadam – wieść życie, które nie kończy sie po przyjściu z pracy w wyrze i z laptopem na kolanach.
Żeby pamiętać, że sobie tego nie wymyśliłam i że naprawdę jak byłam młoda, to nie kończyłam życia po pracy w wyrze i z laptopem na kolanach.
Żeby nosić codziennie aparat. Nigdy nie wiadomo gdzie zrobię zdjęcie, które wygra Worldpress Photo (byłam, polecam).
Poza tym nie samymi wyjazdami człowiek żyje, trzeba umieć być elastycznym.

To jedziemy! W sekcji „kulinaria” prezentuję:
Spécialité de la maison. Kaszanka z pieca z musem musztardowo-keczupowym na malinowych pomidorach z młodą cebulką i świeżo zmielonym czarnym pieprzem.
Młoda kapusta, młode ziemniaczki, młoda kiełbasa i młody szczypiorek.
Dlaczego tak? Nie czas i miejsce na opowieść o tym, jak stłukłam płytę kuchenki butelką po occie, która wypadła mi z szafki i o tym, jak okazało się, że nowa płyta ma złe mocowanie i trzeba zamowić kolejną i dopiero płyta #2 pasowała, więc przez dwa tygodnie na obiad było to, co da się zrobić za pomocą czajnika i piekarnika (herbata i kiełbasa). A potem to już zaczęły się truskawki. Kto by się obiadami przejmował, jak są truskawki.

Ławka z trawy, przy której pomagałam jako ochotnik pierwszomajowy. Na zdjęciu się jeszcze ukorzenia, ale od dwóch tygodni jest otwarta! Można siadać, trawę wygniatać, brudzić spodnie na zielono, można wszystko.

Zanim oblałam egzamin na społeczniaka, zdążyłam jeszcze pomóc przy przygotowaniu palet pod meble ogrodowe. Wcześniej nie wiedziałam nawet, co to szlifierka oscylacyjna, a teraz jej obsługę mam w małym paluszku.

Jak maj, to majówka. A jak majówka, to leżaki – temat rzeka, w którym nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. 3 maja leżeliśmy pod Ichotem. 3 tygodnie później zwiedzałam budynek w ramach tygodnia z architekturą i było fajnie, ale celowałam w oprowadzanie po Okrąglaku (nie dostałam się) i Pixelu (przegapiłam zapisy). To tak jakby rodzice obiecali ci na urodziny pieska, a kupili chomika. Pluszowego i bez oka.

ichot poznan

Takie rzeczy to tylko na nocy muzeów. I tylko w muzeum Poznańskiego Czerwca. Swoją drogą, to już tradycja, że wtedy wypadają odwiedziny rodziców Tomka (bo 2 razy to już tradycja, nie?).


Lewa: coś do pośmiania się. Nie noszę jakiejś specjalnej fryzury, dlatego w zasadzie każdy kto ma w ręku ostre nożyczki, może mi obciąć włosy – na przykład teściowa. Na pytanie kontrolne „jak wyglądam?”, usłyszałam, że jak zaczarowany ołówek. Coś w tym jest.
Prawa: jak Agnieszka upiecze bananowego muffina to nie ma chuja we wsi. A piecze coraz częściej, więc warto stalkować Dolinę Muffinków na facebooku i w realu.

Lewa: kot na karpatkę.
prawa: Tomek obiecuje kotu, że już nigdy nie zostawimy go na dłużej niż jeden dzień. (swoją drogą, jak masz coś do mnie Kejter to mi to powiedz w twarz a nie sikasz mi na poduszkę!)

Czy już mogę wpisać w cv multitasking? Jestem mistrzem kierownicy, aparatu i głupoty jednocześnie. Ale jak jest ładne słońce to mam odruch łapania za aparat, nie kontroluję tego.

Posnaniana: czy wiesz, że w Akademii Muzycznej kilka razy w tygodniu odbywają się koncerty, za które uczelnia nie pobiera opłat bo nie było ich stać na zapłacenie podatku od unijnej kasy, którą dostali na budynek auli?
Ma się to wyczucie – informuję na zamknięcie sezonu. Ale jak od października znowu będą grali, to się przypomnę!

Na tyle urodzin, ile razem przeżyliśmy, jeszcze nigdy nie udało mi się zrobić Tomkowi niespodzianki. Nie żebym była dobra w wymyślaniu prezentów, zwyczajowa koszulka z nadrukiem to wszystko na co mnie stać, a i tak puszczam parę na kilka dni przed – że niespodziankę mam. Tomasz przenikliwy za maks trzecim podejściem odgadywał jaką.
Tym razem udało mi się wytrzymać pół roku, a przy każdej kłótni śmiałam sie w duchu “poczekaj, ale ci będzie łyso jak prezent na urodziny dostaniesz”. Teraz biedny ma zgryz, bo nie wie co mi kupić żeby przebić latanie szybowcem.
Loty za wyciągarką > loty za samolotem. W 3 sekundy na 300 metrów. W kolejne 3 sekundy po wyczepieniu liny tracisz na wysokości wystarczająco dużo, żeby prawie narobić w majty ze strachu. Nieważne skąd wiem.

patrzcie jubilata, jaki roześmiany!
css leszno

Lewa: świat się kończy, street art dotarł aż do Leszna.
Prawa: już wymyśliłam, że jak będę szła na przebieraną imprezę, wystąpię jako Tomasz Adamski.

I ja tam byłam i w szybowcu z panem Jasiem się kisiłam (strasznie duszno w środku).

Mural na Różanej powstał w ramach festiwalu Nowa Siła Kuratorska. Jedna z rzeczy, o które mam żal do wszechświata, że sama tego nie wymyśliłam. Piękne!


Do zobaczenia w lipcu!

  • lu

    wszystko mi się podoba. WSZYSTKO.

    • Nieśmigielska

      JAK TO? za każdym z trzech razy, kiedy przygotowywałam te posty, myślałam, że gorsze być nie mogą, ale za daleko zabrnęłam i szkoda mojej pracy żeby się zmarnowała, więc już klikam te ‚publish’, ale potem chowam głowę pod kołdrę ze wstydu. dzięki stara!

  • Natalka

    poza tym, że jak zwykle foteczki super i wyprzedziłaś mnie w kupnie lotu szybowcem (bo Daniel z października), mam pytanie z ciekawości – czy płyta tym razem jest NAPRAWDĘ indukcyjna? :D

    • Nieśmigielska

      NIE. ;d zabawne, że na kupno kuchni indukcyjnej najbardziej naciskał ten, który nie gotuje. ja się w sumie przyzwyczaiłam i nie widziałam powodu do wydawania 4 stówek więcej, żeby tomek miał gadżet ktorego nie używa.
      szczerze powiem, że chyba warto kupić sam lot i pójść na lody, bo takie jednodniowe szkolenie (czyli po prostu troche teorii + 8 lotów, przynajmniej tak jest w lesznie), to trochę nie warte swojej ceny.

      • Natalka

        ja właśnie chciałam jeden lot zakupić, dla radochy Daniela. ja nie latająca wciąż.
        a indukcja fajna jest, dużo energii i pieniądza oszczędza- z czasem oczywiście :D teraz mam jeszcze booster i kocham to cacko, 2 min i gar wody na makaron (lub kaszę) zagotowany.

        • Nieśmigielska

          gar wody w dwie minuty? tłukę płytę i kupujemy indukcję ;(

  • Napiszę to samo co pod zeszłomiesięcznym postem, fajny jest;] A co do piekarnika, na przyszłość pieczone ziemniaki polecam;] Banał jak kiełbasa, ale pyszny. Obsypane ziołami (wiadomo, świeże najlepiej) i do tego sosy, zwykły czosnkowy i pomidorowo-majonezowy na ostro albo miętowy na fecie i twarożku.

    Murale są przepiękne, zachwyciła mnie ich prostota!