niesmigielska.com | blog, fotografia, podróże, suchary

Słabe żarty, mocne zdjęcia. Blog fotograficzny z podróżniczym zacięciem.

LAURKA DLA POZNANIA: PARK KASPROWICZA
Poznań

LAURKA DLA POZNANIA: PARK KASPROWICZA

Biorąc pod uwagę moje nadzwyczajne tempo pracy i fakt, że wolę zebrać do kupy kilka rzeczy pod byle wspólnym mianownikiem zamiast się rozdrabniać, proszę się nie dziwić, że na zdjęciach jestem w płaszczu – najwcześniejsze są z marca.
Najpierw to miał być post-żart o rzekomo normalnym weekendzie – że wreszcie poszliśmy jak człowiek na basen, spacer do parku, zjedliśmy po lodzie na patyku, a nie tylko łazimy po opuszczonych miejscach i strzelamy z ostrej broni.
(Żart polegał na tym, że żeby pójść na baseny w Parku Kasprowicza, trzeba przejść przez dziurę w płocie, a niecki stoją od dłuższego czasu puste. Dla lepszego efektu miały dojść zdjęcia ze starego ZOO – taki poznański inside joke, bo ZOO przy Zwierzynieckiej też nadawałoby się na forgotten.pl)
Potem przypomniało mi się, że w Parku Kasprowicza jest Arena.
Każdy głupi wie jak wygląda Spodek albo Hala Stulecia, a Areny w Poznaniu nikt nie wspomina. Niech Wrocław i Katowice zobaczą! Cała Polska niech zobaczy!

Potem doszedł wątek społeczniacki: o tym jak pokonałam bariery własnej nieśmiałości i poszłam sadzić pomidory do ogrodu społecznego. A szerzej: o inicjatywie grupy Kąpielisko, która wywalczyła remont basenów i ich otwarcie w czerwcu.
A potem zaczeły się w Poznaniu Targi Śniadaniowe i był to dobry moment żeby wreszcie wykorzystać kocyk zamówiony na majówkę. I żeby móc powiedzieć na całe internety: ludzie, lubcie Poznań.

Marzec. Byłam pewna że wejdziemy normalnie przez furtkę, a tu guzik. Czekamy aż przejdzie policja i dawaj szukać dziury w płocie. Fotogeniczna sprawa taki pusty basen, tanie kompozycje w kwadracie i prostokącie same pchały się w oko. Macie kilka.

kąpielisko poznań


baseny kasprowicza

baseny w parku kasprowicza



Czasem żałuję, że Tomek nie jest ładną dziewczyną. Takiej to by można zrobić zdjęcia.


Kwiecień. Nie jestem za bardzo społecznościowa, nawet na facebooku rzadko komu daję lajka. Ale kiedy Kolektyw Kąpielisko ogłosił wspólny wysiew roslin pod ogród społeczny – poszłam. I siedziałam na ławce nieopodal dobrą godzinę, czytając książke i obojętnie popatrując na zbierających się ludzi. W rzeczywistości z książki nic nie pamiętam, bo w głowie kotłowało mi się mam zardzewiały rower, rozdwojone paznokcie, przesuszone ręce i nie jestem umalowana bo dziś rano puder wpadł mi do kibla. A czym do ludzi!.
Nie wiem jak to zrobiłam, ale w końcu podeszłam do grupy, nikt mnie nie ugryzł. Posadziłam pomidory, ogórki i kilka innych rzeczy, które w domu od razu strącił mi z parapetu kot, kiedy ja ścierałam jego rzygi z podłogi. Ale o to co zostało (a zostały już tylko pomidory) dbam i mam nadzieję, że dołożę coś od siebie na społeczną pomidorówkę.
Ciekawostka: mama Tomka spojrzała na moje doniczki i powiedziała na pewno ci będą owocować. Ciekawe, co to mogło znaczyć.


Maj. Po raz pierwszy w Poznaniu ruszył Targ Śniadaniowy i w odróżnieniu od jarmarków na rynku, sprzedawcy swojskich wędlin i owoców w czekoladzie są tu w mniejszości. Lista wystawców taka długa, lata nie starczy żeby spróbować wszystkiego od wszystkich. Jeśli kogoś mierzi fakt, że na dobrym pomyśle i własnej pracy można zarobić, albo zwyczajnie nie chce wydawać kasy bo zbiera na coś ważniejszego niż hummus i pieczywo, niech po prostu przyjdzie z kanapkami, termosem i kocem i zje śniadanie na trawie w przyjemnej atmosferze.
Zachęcam głosem z reklamy. Targ Śniadaniowy:
dla Grunwaldu i Nowego Miasta w Parku Kasprowicza w soboty,
dla tych co mają bliżej do Sołackiego, są niedziele. Od 10 rano. Od maja do końca września. Polecam jak nie wiem co – Adamska.


Pod koniec maja jest jedyna okazja w roku, żebym dorzuciła sezonowy suchar, bo normalnie stronię od takich rzeczy. Wiecie o co chodzi: 2x do roku sesyjne trololo: muszę się uczyć, a się nie uczę. Albo podpis tak wygląda szczęście, a na zdjęciu talerz truskawek. no to dokładam swoje 3 grosiki: szczęście jest wtedy, kiedy objadam się truskawkami za 5zł/kilo do porzygu. A jak byłam na studiach to uczyłam się całym rokiem a nie tylko przed sesją!

Written by Nieśmigielska - 02/06/2014
  • lu

    szczęście jest przede wszystkim wtedy, kiedy nie upuszczasz torby z tymi truskawkami i nie walają się po chodniku. ja w ogóle wolę malinki od truskawek. truskawki są takie passe. he he.

    puder wpadł Ci do kibla? i kibel się nie zapchał?!

    uwielbiam kolor Twoich włosów!!

    • Nieśmigielska

      a to nowość z tymi wlosami, pierwsze słyszę ;d

      no chyba wyjęlam go z kibla, a nie nacisnęłam spłuczkę. chyba że chodzi Ci o konsystencję – nie byl sypki, tylko prasowany.

      a ja oddałabym sezon na maliny byle tylko przedłużyć truskawki o miesiąc. moge jeść tylko te które walaly się wcześniej po chodniku, nie robi mi to!

      • lu

        spłoń :3 co Ty robisz na nogach o 4:36? truskawki z ziemi zbierasz, rośliny sadzisz?

  • A już się bałam, że kolejny wpis będzie dopiero nowojorski! Co i rusz widzę targi śniadaniowe (w przeróżnych miastach) na blogach, wprawdzie mnie jakoś nie ciągnie, ale fajnie, fajnie. Gdybym się kiedyś wybrała, najpierw zjadłabym „coś” w domu z obawy przed śmiercią głodową w komunikacji miejskiej. A „szczęście do porzygu” uskuteczniam we własnej kuchni, na razie całkiem nieźle mi idzie.
    W Poznaniu… nie byłam nigdy. Muszę, muszę to zmienić. Trochę wstyd, że marzą mi się zagraniczne wojaże, a tyle w Polsce nie widziałam.

  • Fajne macie te poznańskie akcje i opustoszałe baseny. Jak będę jechać w okolice Pszczewa (a mam nadzieję, że niedługo będę) to może bym zahaczyła;)
    Za mną chodzą truskawki a la te z europejskiego parlamentu wczoraj (ponoć, w radiu słyszałam), czyli w białej czekoladzie. Kupiłam nawet pół kilo truskawek i białą czekoladę, ale póki co tylko na to zapału starczyło. Może dziś na podwieczorek..