Boże Ciało, boskie stroje. Procesja Bożego Ciała w Łowiczu

Łowicz. Przez 364 dni w roku znane jako niewielkie miasto pomiędzy Warszawą a Łodzią (a może to Skierniewice?).
Ale nie w czwartek po dniu Trójcy Świętej. W Boże Ciało.

Mówisz folklor – myślisz Łowicz.
Kupujesz pamiątkę z Polski – wybierasz Łowicz.
Mleko? Łowickie, 2%.
Najlepszy keczup – Łowicz.
Ha, wiedzieliście, że nawet keczup z Włocławka produkują w Łowiczu?

No no, całkiem pokaźny wachlarz skojarzeń, jak na miasto, w którym większości z Was nigdy nie było. Łowicz to nie Lizbona, że każdy się tam wybiera na weekend.

A szkoda, bo żadne dojenie kóz na skansenie, żadna wystawa w Muzeum Etnograficznym nie da Wam tego, co procesja Bożego Ciała w Łowiczu. Musicie zobaczyć, co tam się odjaniepawla, odbożeciela i ciałochrystusowuje.

PS: Możecie wierzyć lub nie, ale odkąd tylko zaczęłam rozróżniać kolory, strój łowicki jest dla mnie ideałem stroju ludowego. Żadne tam góralki ani Krakowianki – Łowiczanki górą, reszta kanałami. Zobaczyć to wszystko w 3D – bezcenne. Za autostradę zapłacisz kartą mastercard.

łowicz boże ciało
łowicz boże ciało


Nie ma to jak ukręcić sobie pętlę na własną szyję.

100% pewności, że będzie pasowała.

Bo te zdjęcia, niestety, nie są jak wino – im starsze, tym lepsze. Leżakowanie przez rok nie zrobiło im dobrze.
To, co Wy widzicie jako fotoreportaż z Bożego Ciała, ja odbieram jako listę rzeczy, które mogłam zrobić lepiej.
I momentów, na które mogłam poczekać dłużej.
A skoro ja to widzę, to i Wy musicie. Po co komuś nie psuć odbioru, jak można psuć. Wiec tak tylko piszę, na wypadek gdyby komuś się spodobały zdjęcia.

Żeby już do końca zrzucić z siebie odpowiedzialność, dodam że zdjęcia robiłam na zapasowym body (gorszej jakości), a pogoda nie sprzyjała (to znaczy zależy komu – na miejscu Boga też bym faworyzowała religijną procesję).
Podsumowując? Co złego to nie ja, to: słońce, sprzęt i Donald Tusk.

A jeszcze teksty!

Miałam rok, żeby wymyślić jak ugryźć ten wpis. O czym by tu pisać? Myśl, Elżbieta, myśl.

– o szczegółach stroju łowickiego? Przecież ja dopiero na potrzeby tego posta zaczęłam odróżniać zapaskę od spódnicy.
Pasiak pasiakowi nierówny – bardziej rozczula mnie, że stroje Księżaków wyglądają jak nówki sztuki nieśmigane. A są śmigane niewąsko, bo przez całe pokolenia.

– czy o historii Księstwa Łowickiego?
Czy wiecie, że uwłaszczenie chłopów odbyło się tam o 30 lat wcześniej niż pozostałej części Królestwa Polskiego? (OMFG!)

– a może o tym, skąd się wzięło święto Bożego Ciała?
Czy wiecie, że wzmianki o pierwszych procesjach pochodzą z XIII wieku?

Czytalibyście z wypiekami na twarzy. Już to widzę.

Mogłam posiedzieć w bibliotekach, prawda. Mogłam napisać do burmistrza Łowicza, prawda.
Ja jednak pozostaję wierna swoim zasadom: po pizzy zawsze należą się lody, oraz: co masz zrobić jutro, zrób za rok.

Od czego jest się tym blogerem?
Przed Wami 85 powodów, dla których warto pojechać do Łowicza na Boże Ciało. Wszystkie z rozszerzeniem .jpg.












Zaraz ktoś mi wytknie, że jeśli taka ze mnie ateistka (mam na to papiery!)

to co robiłam na procesji religijnej, skoro powinnam gnić w pracy?

Proste:

a) Religia religią, a niematerialne dziedzictwo ludzkości niematerialnym dziedzictwem ludzkości.

Inaczej rzecz ujmując: autokar z kamerami i ich Azjatami – check!
Spodziewałam się, że przyjedzie więcej niż jeden – czyżby tak niewielką siłę rażenia miała lista UNESCO?

Zaraz, a czy Boże Ciało jest w ogóle na liście Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości?

To robota dla detektywa!

No więc sprawdziłam u źródła – i nie jest. W ogóle nic polskiego nie jest. W odróżnieniu od diety śródziemnomorskiej i pierników z północnej Chorwacji (słucham?).

Prawda wygląda trochę inaczej: obchody Bożego Ciała w Łowiczu są wpisane na krajową listę dziedzictwa niematerialnego.

b) Nie mam nic przeciwko, żeby zamiast Bożego Ciała ustanowić jako święto państwowe Międzynarodowy Dnia Grilla. Zastanówmy się, co częściej spożywa statystyczny Polak: ciało Chrystusa czy grillowaną kaszankę?
Naprawdę, możemy świętować cokolwiek – byle liczba dni wolnych od pracy się zgadzała.

Inna sprawa, że Boże Ciało w Łowiczu to nie jest dobre miejsce na przeżycia religijne klasy A.
Patrząc na zachowanie ludzi przed i w trakcie procesji, sacrum/profanum ratio wynosi 1:10.

PS: dla mnie opłatek na zawsze pozostanie opłatkiem (gluten!), ale mam pytanie do wierzących i praktykujących wegetarian i wegan:

czy jeśli w trakcie eucharystii faktycznie ma się dokonywać przemiana hostii w ciało Chrystusa, to czy przyjmujecie komunię?

Sorry, jeśli zrobiłam komuś mindfuck, nie chciałam!

boże ciało w łowiczu
boże ciało w łowiczu
boże ciało w łowiczu
boże ciało w łowiczu
boże ciało w łowiczu
boże ciało w łowiczu
boże ciało w łowiczu
boże ciało w łowiczu
boże ciało w łowiczu 2017

No dobrze, ale procesja.

Tradycyjnie procesja rusza z bazyliki katedralnej po zakończeniu mszy. Msza zaczyna się o 10:30, ale jeśli zależy Ci na przeżywaniu jej od środka (tj. w kościele), to obstawiam, że miejsce w ławkach kończy się najpóźniej o 9:30.

O 10:00 kończy się miejsce stojące pod katedrą.

O 12:00 rusza pochód. I tu niespodzianka, bo łatwiej wymienić, kto nie idzie w procesji, niż kto idzie – taka jest na bogato.

Cechy niosą chorągwie, dziewczynki sypią kwiatki, po kwiatkach depczą żołnierze (spokojnie, to nie Macierewicz, tylko nawiązanie do 10 pułki piechoty z II RP).
Turyści się fotografują, Łowiczanki się prezentują, najświętszy sakrament się obnosi. I tak przez dwie i pół godziny, bo tyle trwa procesja.

Po drodze przejdzie przez 4 ołtarze, na których duchowni odmawiają modlitwę w 4 różnych językach. Truskawką na torcie (i znakiem do rozpoczęcia zabawy) jest przemówienie biskupa na rynku.

Dobra wiadomość jest taka, że tylko od Waszej obrotności i wytrwałości zależy, ile zobaczycie. W wersji skróconej wystarczy stanąć w dowolnym miejscu na trasie i poczekać aż pochód podejdzie i przejdzie. I już można iść na lody.
W wersji pełnej – hulaj dusza. Ulice takie szerokie, trasa taka długa, policja taka niezabraniająca się kręcić, uczestnicy tacy skorzy do rozmowy.

Pr0 tip: Jeśli Boże Ciało w Łowiczu jest dla Ciebie zbyt mainstreamowe, wypróbuj okoliczne parafie.

PS: nie wiem, jak z parkingiem bo Tomasz mnie wysadził z auta na rogatkach miejskich i odjechał w siną dal, tj. na zieloną trawkę. I to było najlepsze, co mogło mnie spotkać – on się nie nudził, więc nie marudził; a ja nie byłam uczepiona jego rękawa, więc zagadywałam do ludzi na potęgę. A ile ciekawych historyjek przepadło, bo zapomniałam je spisać, to wiem tylko ja.
Ostatni raz byłam tak wygadana, jak w I klasie liceum wróciłam pijana do domu na kolędę.
Najlepsza. Kolęda. Ever.

boże ciało procesja
boże ciało procesja
boże ciało procesja
boże ciało procesja
boże ciało procesja
boże ciało procesja
boże ciało procesja
boże ciało procesja
boże ciało procesja
procesja bożego ciała w łowiczu
boże ciało procesja
procesja bożego ciała w łowiczu
procesja bożego ciała w łowiczu
procesja bożego ciała w łowiczu
strój łowicki
procesja bożego ciała w łowiczu 2017
procesja bożego ciała w łowiczu 2017
procesja bożego ciała w łowiczu 2017
procesja bożego ciała w łowiczu 2017


I tylko dzieci żal.

Jedno z moich najczarniejszych wspomnień z dzieciństwa (ex aequo z podlaną łzami i smarkami zimną jajecznicą) to niekończące się msze święte.
A jeszcze gorsze niż zwykłe msze święte były msze święte w święta. Te ciągnęły się najniemiłosierniej. Gdyby można było uschnąć z nudów – wolałabym. Byle tylko szybciej skończyć te męczarnie.

Już widzę oczami plakaty w stylistyce socrealizmu:

ZMUSZANIE DZIECI DO UCZESTNICTWA W EUCHARYSTII NAJPROSTSZĄ DROGĄ DO WYCHOWANIA ATEISTY.

Zostawiam wszystkim rodzicom pod rozwagę.

Jedyne, co mnie trzymało wtedy przy życiu, to obietnica kolorowych jarmarków. Bo za bramą kościoła zaczynał się odpust, a odpust to przecież obwarzanki, zegarki z cukierków i – jak bóg da – tęczowe bransoletki-sprężynki! Było o co być grzecznym.

Nie inaczej jest w Łowiczu: bo po części oficjalnej zaczyna się festyn, hulanki, swawole.
Jedyna różnica polega na tym, że mała Ela czekała na stragany, a mała Łowiczanka czeka na bobiki.

Bobik (dopuszczalne w grach) – buda, stragan, stoisko na jarmarku. Tylko w dawnym Księstwie Łowickim.

Właśnie poznaliście nowe słowo do gry w scrabble. Nie ma za co!

procesja bożego ciała w łowiczu
procesja bożego ciała w łowiczu
procesja bożego ciała w łowiczu
procesja bożego ciała w łowiczu
procesja bożego ciała w łowiczu
procesja bożego ciała w łowiczu 2017
procesja bożego ciała w łowiczu 2017


Heheszki na boczek.

Teraz napiszę, co mnie wzruszyło:

Po pierwsze: duma (bez uprzedzenia).

Z jednej strony kręciłam głową na bezceremonialne obfotografowywanie Łowiczanek, z drugiej… sama też nie mogłam rzucić kamieniem.

Żeby spać spokojnie w nocy, musiałam się dowiedzieć, czy swoim zachowaniem nie dokładam cegiełki do czyjegoś wkurwienia.

To robota dla reportera!
Czyli nie dla mnie. Ja tylko zapytałam kilku Łowiczanek:

Przepraszam, że przerywam , ale czy paniom to aby nie przeszkadza, że wszyscy robią zdjęcia, a nikt nawet nie zapyta?

I słuchajcie tego: żadna, z którą rozmawiałam, nie miała nic przeciwko.

Co więcej: każda, którą pytałam, była podwójnie dumna. Z tradycji i z tego ile osób przyjeżdża, żeby je oglądać. Bo nie oszukujmy się, mało komu tam robiło boże ciało. Ale boskie stroje Łowiczanek już tak.

procesja bożego ciała łowicz
procesja bożego ciała w łowiczu 2017
procesja bożego ciała w łowiczu 2017
procesja bożego ciała w łowiczu 2017

procesja bożego ciała łowicz


Szacunek ludzi (na) ulicy!

Po drugie: procesja to podniosły nastrój i atmosfera święta – przez pierwsze dwie godziny.
Wiedzcie, że im bardziej strojny ubiór, tym bardziej ciąży właścicielce. A wysokie obcasy na wielkie wyjścia mają to do siebie, że są bardzo, bardzo mało wygodne.

Wy się możecie w każdej chwili odłączyć i pójść na lody dla ochłody. One nie. Boże Ciało samo przez miasto nie przejdzie.

Po trzecie: ornaty księży haftowane w łowickie wzory. Smaczek dla bystrego oka.

Po czwarte: w procesji brały udział nie całe rodziny – ale całe pokolenia. Z moich obliczeń wynika, że najstarsza Łowiczanka w szeregu mogłaby być praprababcią najmłodszej.

Po piąte: odkrycie, że pod zapaskami, bielunkami, wełniakami kryją się zwykłe dziewczyny, które normalnie chodzą w dżinsach, kręcą snapy, piją wino na murku. A jednak przynajmniej raz do roku chowają smartfony do torebki, wyjmują korale i dźwigają na barkach tradycję. O tym, że nie jesteśmy w 1937 roku orientowałam się po pomalowanych paznokciach i fali selfiaczy, która przetoczyła się przez procesję po tym, jak ogłoszono spocznij.

Po szóste: wszyscy byli dla siebie uprzejmi. Zupełnie jak nie w Polsce. To powinno być wpisane na listę UNESCO!

boże ciało procesja
procesja bożego ciała w łowiczu












11 faktów, których nie wiecie o procesji Bożego Ciała w Łowiczu:

(…)
11. Nigdy nie padało. Zawsze była piękna pogoda.

Przypadek?

Uroczyście oświadczam, że jeśli nie przekonam przynajmniej jeden osoby, żeby w długi weekend zarzucić grillowanie na rzecz podziwiania, podam się do natychmiastowej dymisji.

Najbliższa okazja: 31 maja 2018 roku.
Wiecie, co z tym zrobić.

boże ciało łowicz
 boże ciało łowicz
boże ciało łowicz
boże ciało łowicz
boże ciało łowicz
boże ciało łowicz
boże ciało łowicz
boże ciało łowicz
boże ciało łowicz
boże ciało łowicz