Cuda na Kijów. Mój pierwszy raz na Ukrainie.

Kto by pomyślał, że Kijów będzie trudniej przełożyć na język blogerski niż Sarajewo? W przypadku Sarajewa wiedziałam co napisać, nie wiedziałam – jak. W przypadku Kijowa – wiedziałabym jak, gdybym tylko wiedziała – co.

Dwa miesiące od powrotu i nie umiałam wycenić Kijowa na skali 1 do 10. Nie umiałam odpowiedzieć sobie na pytanie-klucz: czy mogłabym tu zamieszkać?

Dopadła mnie klasyczna przypadłość: poczytałam, zanim pojechałam. W związku z tym: wiedziałam, że nic nie wiedziałam.

Tak długo zwlekałam z opisaniem Kijowa, że aż zdążyłam pojechać tam drugi raz.

Pomogło.

Co warto wiedzieć o Kijowie, żebyście po powrocie umieli powiedzieć coś więcej niż tanie papierosy i ładne dziewczyny?

Ja podpowiadam, Wy poczytajcie.

kijów ukraina
majdan niezależności
pomnik matki ojczyzny kijów
pomnik matki ojczyzny kijów

Tak z ręką na sercu: co Wy wiecie o Ukrainie?

Pewnie tyle, co wiedziałam ja.

Dla mnie, urodzonej w 1989 roku Ukraina była od zawsze sąsiadem Polski.
Tak samo jak Czechy i Słowacja (a nie Czechosłowacja), albo Litwa, Łotwa i Estonia (a nie Litewska, Łotewska i Estońska SRR).

Ukraińcy – też Słowianie, tylko bardziej dzicy. Też piją wódkę, tylko więcej.
Na Ukrainie można zobaczyć autentyczne babuszki w kolorowych chustach, nazbierać hardkorowych opowieści o piciu bimbru pod cerkwią na zakarpackiej wiosce i wrócić do domu. Do Europy.

Aż przeczytałam Przyjdzie Mordor i nas zje Ziemowita Szczerka. I zrobiło mi się trochę jakby głupio.

Co my wiemy o Ukrainie? Niewiele. Za to wydaje nam się, że wiemy wszystko.

Wydaje nam się, że mieszkańcy Ukrainy to tacy Polacy sprzed 15 lat – niesłusznie. Bo ich doświadczenia powojenne i potransformacyjne różnią się od naszych. W porównaniu z Ukrainą Związek Radziecki tylko pogłaskał Polskę łagodnie po buzi.

Mam wrażenie, że Ukraina sama się jeszcze definiuje. Przeżywa właśnie trudny etap bólów dorastania, ale, w odróżnieniu od nas, bez znieczulenia zastrzykami pieniędzy z Unii.

Dlatego tak mi ciężko opisać Kijów. Bo Kijów Kijowowi nierówny. A i w samym Kijowie pełno nierówności.

Jest Kijów sowiecki i Kijów hipsterski.
Kijów betonowy i Kijów pastelowy.
Kijów tani i Kijów drogi.
Kijów przed i po euroremoncie.
Kijów wschodni i Kijów zachodni.
Kijów waleczny, Kijów bezpieczny.

Jeśli próbowałam na tyle sposobów rozgryźć i opisać Kijów i nie udało mi się – to może czas na medycynę alternatywną? Jeśli ten wpis będzie kijowy, to z góry przepraszam.

Proponuję psychozabawę (z samą sobą).

Nieśmigielska, dokończ zdanie: Kijów jest…












Kijów jest wielki

Nie polecam grać w grę: zobacz jak najwięcej Kijowa w jeden weekend.
Wariant hard: bądź wszędzie o zachodzie słońca.

Dlaczego?
Kijów: 835,85 km², 3 mln ludności
Warszawa: 517 km², 1,8 mln ludności

Powiedzielibyście, że da się zobaczyć Warszawę w jeden weekend? No właśnie.

Jestem już dużą blogerką, umiem trzymać swoje oczekiwania na wodzy, ale i tak miałam przeczucie, że Kijów + Nieśmigielska będzie jak gorzka kawa i słodki sernik. Jak sandały i skarpety. Jak piwko i działka.
Połączenie doskonałe.

A skoro tak, to każdą minutę w Kijowie trzeba wycisnąć, bo inaczej wyjazd się nie liczy.

Długo nie mogłam zrozumieć, że w tym mieście nie zjem ciastka i nie będę mieć ciastka. Dopiero jak stanęłam na punkcie widokowym w Parku Maryńskim i zobaczyłam horyzont, po który ciągnęły się bloki, to dotarło do mnie: przegrałam. To, co na mapie wyglądało jak 10-cio minutowy spacer po bułki (którego większość czasu miałoby zająć stanie w kolejce), w realu okazywało się poważną wyprawą. ETA: 1 godzina.

Dlatego dobrze zrobić save i do Kijowa po prostu wracać. Tanich lotów nie brakuje.

Największe wrażenie zrobił na mnie Dniepr. Nie dość, że głęboki i szeroki, to jeszcze wyznacza granicę światów.
Jakby naprzeciwko siebie stały dwa Kijowy. Kijów lewobrzeżny z tym swoim całym UNESCO i Kijów prawobrzeżny – wpisany na światową listę dziedzictwa BETONESCO.

A pomiędzy nimi szeroki pas ziemi niczyjej.

Jak na siebie ruszą, to będzie gnój.

kijów panorama

kijów architektura
kijów sobór mądrości bożej





kijów pomnik matki ojczyzny


Kijów jest _nie_ jak Warszawa

Dwa duże miasta.
To stolica i to stolica.
Stolica kraju bloku wschodniego i stolica kraju bloku wschodniego.

Wydawało się, że wszystko jasne: Kijów to będzie taka Warszawa, może trochę bardziej.

Nie wiem jak ja teraz spojrzę w oczy Warszawie, bo po wizycie w Kijowie będzie mi się wydawała prowincjonalna. Skarlała. Jak kwiat, który wyrósł w cieniu, albo jak miasto, które zburzono w czasie wojny.

Ja myślałam, że Plac Konstytucji jest monumentalny – a potem przeszłam kijowskim Chreszczatykiem.
Mam wrażenie, że w Kijowie wszystko jest większe: większa powierzchnia, większe kamienice, większe bloki, większe kontrasty, większe nierówności społeczne.

Więcej luksusowych aut. Większe bezrobocie.













Kijów jest pełen pięknych dziewcząt

Tak jest, jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie: z czym kojarzy mi się Kijów, powiedziałabym: nie z czym, tylko z kim.
Krótko w temacie: Kijowianki > Buenosairesanki > Paryżanki.

Gdyby nagle przenieść Paryżanki do Kijowa, wyglądałyby jak ubogie krewne. Ironia losu w najpiękniejszej postaci.
Na Chreszczatyku w centrum miasta uwierzyłam, że istnieje coś takiego jak słowiańska uroda.
I że idzie ona w parze ze szczupłą sylwetką i nogami do nieba.
I że zdecydowanie trafiła mi się inna pula genów.
Gdybym miała sobie zrobić operację plastyczną, poprosiłabym: na Ukrainkę.

Jak to, to Nieśmigielska najpierw chodzi na manify, a teraz ocenia dziewczyny po wyglądzie?

A widzicie różnicę między słowami: ładnie wyglądasz a: ale bym Cię wyruchał?

Zadanie dla bystrych:
Wskaż, które z powyższych zdań jest komplementem.

Kijów jest bardziej sowiecki niż myślicie

To, że na głównym Placu Miasta nie stoi Pałac Kultury nie znaczy, że fani socrealu nie mają w Kijowie czego szukać. Tam beton goni beton.
Nie musicie się specjalnie rozglądać, żeby znaleźć przykład, bo architekturę socrealistyczną pomyślano tak, by się rzucała w oczy – czy tego chcecie, czy nie.
Czy gdyby wyciągnąć średnią z Moskwy i Warszawy, wyszedłby Kijów? Nie byłam w Moskwie, więc nie mam jak porównać. Czy jest na sali doktor Żywago?

Architektura Kijowa jest monumentalna.
Góruje. Imponuje. Dopadnie Was. Przytłoczy. Obstawi pomnikami.

Jak dobrze, że czasy się zmieniły i teraz pod 60 metrową Matką Ojczyzny (z godłem ZSRR) można obalić winko bez ryzyka bycia spałowanym.

Ale najpiękniejsze w Kijowie były hale targowe.
Dla kogoś, kto w dzieciństwie robił sobotnie zakupy z mamą na lokalnym manhattanie, gdzie przeciekająca plandeka udawała, że jest dachem albo chroni przed słońcem – murowane hale targowe = zachwyt. Baśniowa kraina. Mój faworyt: Żytni Rynek. Z zewnątrz niepozorny. Od środka – poziom katowickiego Spodka.

PS: Jak mieszkanie w Kijowie, to tylko sprzed euroremontu. Stiuki, wzorzyste tapety, bojlery, kryształowe żyrandole > podwieszane sufity, ledy i marmury. Zawsze.
Tutaj znajdziesz 100 zł zniżki na swój pierwszy nocleg na Airbnb.

mieszkanie Kijów
airbnb Kijów



















rynek besarabski kijów

Kijów jest bardziej hipsterski niż myślicie


Byłam na Brooklynie, to wiem.

Tylko w Kijowie zdarzyło mi się jeść stanowczo za drogie śniadanie w kawiarni, w której stała jaskraworóżowa replika psa Jeffa Koonsa.

Knajp, pod którymi warszawscy hipsterzy staliby od 4 rano, żeby zjeść śniadanie jest w Kijowie tyle, że nie nie trzeba pod nimi stać w kolejce.

Nie interesuję się modą od 2010 roku, ale za dziewczynami z Kijowa miałam ochotę biegać po mieście i pytać, czy sprzedadzą mi swoje ciuchy.

Tak piszę, żeby Wam nie przyszło do głowy traktowanie Kijowa z góry. Młodzi ludzie na wschodzie są tacy sami jak ludzie na zachodzie.

Ergo: Kijów jest pełen kontrastów.
Nie chcę wykładać od razu wszystkich kart na stół, bo post o drugiej stronie Kijowa (czyli prawej stronie Dniepru) nawet nie jest w powijakach. Ale (spoiler) wysiądźcie na stacji metra Lisowa, przejdźcie przez bazar i wejdźcie do Art-platformy Zavod, mekki hipsterstwa. Tylko załóżcie opaskę uciskową na głowę, bo kontrast między tymi dwoma światami rozsadzi Wam czaszkę.
Ostrzegałam!










Kijów jest tani

Tak, na Ukrainie jest tanio. Co nie znaczy, że dla zabawy stawałam na środku Chreszczatyka i podpalałam ukraińskie hrywny, bo zawsze chciałam zobaczyć jak się palą banknoty.

Tanio, to znaczy? Oto lista cen artykułów pierwszej potrzeby:

Cappuccino na mieście: 5-7 zł
Obiad: 10-15 zł
Papierosy: ok. 5 zł
Bilet metra: 70 gr

Czyli jest taniej, ale nie nastawiajcie się, że na Ukrainie wszystko kupicie za grosik.
I pamiętajcie, że niewielka siła nabywczą pieniądza wiąże się z niskim PKB, więc cieszyć się z cen na Ukrainie, to trochę jakby się śmiać z cudzego nieszczęścia.

Ukraińskie zarobki należą do najniższych w Europie. W grudniu średnia płaca wynosiła 8777 hrywien co odpowiada 1100 zł brutto.

Nic dziwnego, że tyle osób z Ukrainy przylatuje pracować do Polski.

PS: ale nas łechce, że mamy swoich imigrantów, co? Po tym czego się nasłuchałam na lotnisku na temat Rusków, wstyd mi za moich rodaczków – Polaczków.













Kijów jest na bogato

Opisać sytuację polityczno-gospodarczą na Ukrainie jednym hasztagiem? Prościzna. #oligarchia.

Prawdziwy oligarcha swój czas dzieli między rezydencję na londyńskim Kensington, a prywatną wyspę w okolicach Dubaju, ale jeśli akurat przechodziłby przez centrum Kijowa, to za drobniaki mógłby kupić sobie apartament na Vozdvizhence.

Kto by nie chciał mieszkać na osiedlu nowo zbudowanych XIX-wiecznych kamienic?

Chcieć to jedno, mieć czas to drugie. Bo większość mieszkań na Wożdviżence stoi pusta.
Więc jeśli chcecie wybrać się z kamerą wśród oligarchów i zobaczyć miejską wersję opuszczonego Disneylandu – podejdźcie w Kijowie na ulicę Wożdwiżenka (Vozdvizhenka).

Vozdvizhenka
Wożdwiżenka Kijów
Vozdvizhenka Kijów

W Kijowie nic nie jest proste

Z jednej strony wszystko, co można pomalować na niebiesko-żółto – jest pomalowane na niebiesko-żółto. Nawet kwietniki. I śmietniki.

Z drugiej – na ulicy w Kijowie prędzej dogadasz się po rosyjsku niż po ukraińsku.

Z trzeciej – to, że ktoś mówi po rosyjsku nie znaczy, że czeka na Putina jak na zbawienie.

Opisać sytuację społeczno-polityczno-kulturalną na Ukrainie na blogu jest zajebiście-wręcz-ciężko. Ja się nie podejmuję. Ja już się podjęłam opisania Sarajewa i skończyło się auto-banem na poważne tematy do odwołania.

Ale ponieważ uważam, że trochę nie fair jest robić sobie selfie na Majdanie Niezależności bez świadomości wydarzeń sprzed kilku lat, to przygotowałam dla Was małą syntezę (w dużym uproszczeniu).

Wyobraźcie sobie.
Taka sytuacja.

Nasz prezydent ogłasza, że Polska występuje z Unii Europejskiej. W Warszawie zbierają się protestujący, wznoszą barykady, czuwają pod Pałacem Prezydenckim nawet w nocy, nawet mimo mrozu. W wyniku walk ulicznych z siłami zbrojnymi ginie ponad 100 osób. Może ktoś z Was.

– Jak to, ginie? W XXI wieku? W Europie?

No normalnie ginie. Wychodzi z domu i nie wraca. Albo wraca po kilku miesiącach więzienia łamanego przez tortury.

Tymczasem co tam, panie, w polityce? Zły prezydent ucieka, ale na dłuższą metę w kraju nic się nie zmienia. Ot, kolejne rozczarowanie. Pierwsze to w historii Ukrainy?

Teraz czas na selfie na Majdanie. Pstryk!



majdan niezależności kijów
majdan niezależności kijów
majdan niezależności kijów
majdan niezależności kijów


Kijów jest głęboki

Poczytać o kijowskim metrze, a przejechać się schodami do kijowskiego metra, to dwie bardzo, bardzo, różne rzeczy. To jak niebo a ziemia. To jak ziemia i jądro ziemi.

Bo podróż na stację metra w Kijowie to podróż do wnętrza ziemi. Weźcie gumy do żucia, bo uszy zatyka.

Nie jedna ważna decyzja została na nich podjęta. Kochać czy rzucić? Być albo nie być?
Całe swoje życie możesz przemyśleć w kijowskim metrze. W przypadku szczególnie trudnego orzecha do zgryzienia – zapraszam na stację Arsenalna (Арсена́льна). Wikipedia melduje posłusznie, że jest to najgłębsza stacja metra na świecie. 105 metrów. 344 feet under.
Na Arsenalnej płacisz 70 groszy i jedziesz dwa razy.

Głębokość to jedno, wystrój to drugie. Stacje metra w Kijowie wyglądają jak sale balowe w pałacach totalitarnych władców, połączone skomplikowanym systemem tuneli.

Must-see, must-ride.

metro w kijowie
metro w kijowie
metro kijow
metro kijow
stacja metra w kijowie


Kijów jest nierówny

Raz na wozie, raz pod wozem. Raz szczery zachwyt, raz szczery żal – za stracony czas.
Raz bułeczka z masełkiem, raz przedzieranie się przez chaszcze ścieżką-widmo i lizanie ran.

Kijów to nie taniec z gwiazdami, że jury na koniec wystawia ocenę. Ale nawet najgłębsza podróż wgłąb siebie z piciem ayahuaski włącznie nie przyniosła odpowiedzi na pytanie: jak bardzo mi się podobało w Kijowe?
Mogłabym jeździć schodami na stacji metra Арсенальнa przez cały dzień – i nic.

Po powrocie wiedziałam tylko, że jestem na tak – ale co to znaczy: być na tak? Tak 6/10 czy 9/10? Zamieszkałabym czy nie zamieszkałabym?

Uwaga, odpowiadam. Proszę drumroll!

Dopiero powrót dwa miesiące później i spacery bez UNESCO na karku pomogły mi zebrać myśli i wydać wyrok: mocne 8. Zalecenia od lekarza to: często wracać, regularnie dawkować.

W następnym poście z Kijowa przeniesiemy się na drugi brzeg rzeki. Tam dopiero dzieje się magia.

ławra peczerska kijów

Kościół Św Andrzeja w Kijowie
aleja pejzażowa plac zabaw
aleja pejzażowa kijów
aleja pejzazowa