niesmigielska.com | blog, fotografia, podróże, suchary

Słabe żarty, mocne zdjęcia. Blog fotograficzny z podróżniczym zacięciem.

ISLANDIA: CENY, NOCLEGI, TRANSPORT [2018]

To wszystko prawda, co mówią o Islandii:
a) że jest pięknie
b) że jest drogo

Przedstawiam krótki przewodnik po islandzkich cenach: transportu, noclegu, żywności.

joulsarlon islandia

JAK ŻYĆ, JAK DOLECIEĆ?
Najtaniej chyba Easyjetem z Londynu, druga popularna opcja to Wowair z Berlina.
Generalnie w tysiącu powinno dać się zamknąć razem z powrotem, a można i taniej jak się poleci Easyjetem i do tego jakiś tani lot do Lądka.
Update AD 2015: Wszystko nieaktualne, odkąd Wizzair otworzył połączenie Gdańsk – Reykjavik.
Update AD 2017: A także: Warszawa-Reykjavik, Wrocław-Reykjavik, Poznań-Reykjavik.
Lećcie choćby i za 278 zł w obie strony, tylko nie chwalcie się za mocno, bo mi żyłka pęknie na myśl o tym, ile płaciliśmy za pierwszy lot.

Islandia jest w Schengen, więc dowód osobisty wystarczy na wjazd.

KIEDY?

Ustalmy jedno: z pogodą nie utrafisz. Raz w lutym mieliśmy cieplej niż znajomi w lipcu.

Nie wiem, czy to nasze szczęście, ale polecamy pierwszą połowę września.
Pogoda dobra, ceny już posezonowe i nie ma tłoku w hostelach. Ale jeśli jedziecie z własnym namiotem to już wtedy najlepszy będzie lipiec-sierpień. W czerwcu nam się zdarzyło, że drogi w interiorze były pozamykane.
W lipcu są jeszcze białe noce (to niesamowite, ile widoków nas ominęło na pierwszym wyjeździe, bo niektóre odcinki drogi pokonaliśmy po ciemku), a już nie powinno być śniegu nawet w górach.

TRANSPORT:

Wiem, że są ludzie, którzy wybierają się na objazd Islandii rowerem i za to wielki szacun, niemniej wiatr czasami naprawdę nie daje żyć – często trzeba jechać pod górę, serpentyny na fiordach zabierają dużo czasu i trzeba wtedy odpuścić interior. Więc jeśli macie, tak jak my, raptem tydzień – polecałabym samochód. Raczej 4×4 (inne nie są dopuszczone do wjazdu na drogi oznaczone literą f jak fun).
Warto wykupić dodatkowe ubezpieczenie (gravel & glass), żeby się nie trząść za każdym razem jak zjedziecie na żwirową drogę.

Największy wybór samochodów znajdziecie na Rental Cars.

We wrześniu 2013 r. za Hyundaia Tucsona rocznik 2005 wyszło nam 1800 zł do podziału na 4 osoby = 450 zł (bez paliwa). Samochód podstawiono nam na lotnisko i z tegoż lotniska odebrano. A na dodatek czekał na nas pan z karteczką Tomasz Adamski, jak w filmach.
Update AD 2015: z konieczności wybraliśmy samochód 2×4 (drogi terenowe i tak były zamknięte) i nie mogę powiedzieć, żebyśmy na tym źle wyszli. Dopóki nie trzeba przekraczać strumienia po drodze, zwykła osobówka da sobie radę.
Na podstawowy tygodniowy kurs po Islandii wystarczy.

zima na islandii

2013:
Samochód taki akurat na 4 osoby i ich graty. 4×4. Na tydzień.
Paliwo: średnio 7 zł/litr
Przejechaliśmy 3600 km, spaliliśmy 402 litry = 2800 PLN za całość, z wypożyczeniem.

Update AD 2015:
Samochód taki akurat na 2 osoby i ich graty.
Na tydzień: 278 EUR.

Update AD 2017:
Samochód taki akurat na 6 osób i ich graty (Suzuki Grand Vitara XL-7)
Na 4 dni: 1 038.31 PLN.

Ograniczenie prędkości to 90 km/h i czasami korci żeby wcisnąć. Plus fani offroadu będą mogli się wyżyć, jest gdzie.
Pr0 tip: przy wybieraniu samochodu warto zwrócić uwagę na wysokość wlotu powietrza – im wyżej, tym mniej będziecie się bać przejeżdżania przez rzeki nie-swoim autem.

Warto pamiętać o uzupełnianiu na bieżąco zapasów paliwa, nie czekając aż będzie nam migać kontrolka. Tankowaliśmy profilaktycznie na każdej napotkanej stacji.

Płatność kartą: wszędzie i bez problemu.

car rental iceland

NOCLEGI:

Namiot, namiot, uber alles! Na dziko, na campingu, dla Ciebie, dla rodziny.
Ceny na campingu to od 60 do 100 zł za dwie osoby z samochodem i namiotem.
Można się nie myć wcale, a można korzystać z publicznych basenów. Są w każdej miejscowości i wychodziły taniej niż camping – całodzienny wstęp na basen w Hveragerdir to 1200 ISK za dwie osoby, czyli 35 zł.

Jak już nocowaliśmy pod dachem, to korzystaliśmy z sieci Hostelling International, której hostele są rozmieszczone dogodnie na całej wyspie. Ceny za łóżko w pokoju 2-4 osobowym wynosiła od 100 do 150 zł. Własny śpiwór się przydaje, inaczej trzeba byłoby dopłacać.
W Reykjaviku korzystaliśmy z Airbnb. Ostatnią noc spędziliśmy na lotnisku (my, cyganie).

Gdy brakowało łóżek w hostelu – wtedy guesthouse’y wchodziły w grę. Polecamy zwłaszcza domek Hamrafoss, 30 minut za Vikiem – w razie potrzeby pomieści nawet 12 osób i jest bardzo specyficznie urządzony. 100% prawdziwa Islandia.

Inna opcja: spanie u tajsko-islandzkiego małżeństwa (Annalyn Guesthouse) w Selfoss – na przed lub po Golden Circle będzie jak znalazł – zarezerwować można tutaj.

vagnsstadir

JEDZENIE:

Jedzenie na mieście nie należało do częstych atrakcji: raz, że nie było miast, a dwa że to bardzo droga sprawa.
Nie powiem ile zapłaciliśmy za 7-daniowe islandzkie tapas w Reykjaviku, bo może ktoś donieść mojej mamie.
Ale poza tym podstawę naszego wyżywienia stanowiły kanapki z pasztetem i paprykarzem przywiezionym z polski i zakupy w biedronce, tj. Bonusie: nadmuchany chleb, słodycze, niedobre jabłka i skyr.

No i pylsury. Hot dogi ze stacji benzynowych. Cenowo wychodzi ok. 15 zł za hot doga, ale gdzie w Polsce zjecie kiełbaskę z baraniny owiniętą w plaster bekonu, no gdzie?

Przykładowe ceny:

Skyr: 130 isk = ~3,50 zł. Niektórym przeszkadzał rzekomo skisły posmak, mi tam pasował (tylko naturalny musiałam zagryzać batonikiem).

Chleb: ~5 zł

Więcej cen nie pamiętam bo i dużo więcej nie jedliśmy (poza słodyczami). Wiadomo, trochę drożej niż u nas, ale nie było aż tak źle jak straszyli w internetach. Koleżanka wyrobiła sobie przelicznik: ceny w Bonusie (islandzki supermarket) 1,5-2,5 raza droższe niż w Polsce i tego proponuję się trzymać.

Pr0 tip: w każdym hostelu jest półka z shared food, czyli rzeczami które ktoś zostawił do podzielenia się. Jeśli ktoś ma opory, niech nie korzysta, ale ja tam kawą, kuskusem instant i sałatką ziemniaczaną nigdy nie pogardzę!

pylsur iceland

INNE ATRAKCJE:

Najlepsza wiadomość jest taka, że wszystkie niezorganizowane atrakcje są darmowe. Za wszystko inne, typu: spacer w rakach po lodowcu, przelot helikopterem nad górami trzeba oczywiście słono zabulić – z reguły ok. 500 zł.

Warto na początku wyjazdu zaopatrzyć się w informacji turystycznej w Reykjaviku w foldery poświęcone każdemu regionowi – jasne, zawierają głównie reklamy guesthouse’ów ale poza tym wydane w formie książeczek/plakatów bardzo się przydają w drodze jako dodatkowe mapki i uzupełnienie przewodnika.

Do czatowania na zorzę polarną przydaje się ta strona – jesteśmy dowodem, że da się i to nawet we wrześniu.

Uwaga, poniższe ceny są z 2013 roku:
Whale watching w Husaviku (wersja skrócona, 3-godzinna): 40 euro.
Przejażdżka amifibią po lagunie jokulsar: 4000 ISK = 110 zł.
Wjazd ratrakiem na lodowiec Snaefellsness: 10 000 ISK = 288 zł.
Magnesy: Islandia niedawno doczekała się estetycznych pamiątek (to co, znajdowaliśmy na półkach wcześniej wołało o pomstę do nieba). Jedyny minus, to że są drogie. Taki magnes na lodówkę, kosztuje ok. 30 zł.
Swetry z owczej wełny: 500-600 zł („tego kurwa nigdy nie zapomnę” napisała mi koleżanka).

jokulsarlon

Gdybyście chcieli więcej poczytać o naszych wyjazdach, zapraszam:

ZIMA 2017: Cz. I
Cz. II

CZERWIEC 2015: Cz. I, cz. II

WRZESIEŃ 2013: cz. I, cz. II.


jokulsarlon islandia